"Marzena wypiła kawę, powiedziała, że idzie się przejść". Tragiczny finał poszukiwań
Marzena Chlewicka wyszła z domu 8 grudnia. 48-letniej motorniczej ze Szczecina poszukiwała policja, fundacja ITAKA oraz rodzina i koledzy z pracy. Prawie pół roku później przekazano tragiczną wiadomość.
Marzena Chlewicka zaginęła na początku grudnia. - Wstała, wypiła kawę, przebudziła mnie, ucałowała, powiedziała, że idzie się przejść, potem idzie na zakupy i wróci. Wzięła tylko torebkę i klucze - relacjonował partner kobiety w programie "Interwencja" w Polsacie.
W poszukiwania szczecinianki zaangażował się także jej 21-letni syn. Specjalnie w tym celu zrezygnował z pracy w Niemczech. - Wydaje mi się, że mama była zestresowana tego dnia, tak wnioskuję z nagrań na kamerze - mówił. 48-latka zostawiła w domu telefon oraz dokumenty.
Marzena Chlewicka ze Szczecina nie żyje. Jej poszukiwania trwały od grudnia
Z nagrań monitoringu wynika, że kobieta wsiadła do tramwaju na przystanku koło domu. 15 minut później kamery zarejestrowały ją na Wałach Chrobrego. Szła w stronę szczecińskiego portu. W tym miejscu ślad się urwał. Motorniczej pomagali szukać także koledzy z pracy. Niestety, na próżno.
Niespełna pół roku później tragiczną informację przekazała strona na Facebooku "Tramwaje Szczecińskie w podróży". "Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 24 lutego 2023 zmarła nasza koleżanka, motornicza, Marzena Chlewicka" - poinformowali koledzy 48-latki.
Pogrzeb Marzeny Chlewickiej odbędzie się 17 maja o godzinie 14:00 na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET