Masowe zatrucia po wizycie w popularnym lokalu. "Wymiotuję trzeci dzień, nie polecam"
Popularne bistro Charlotte przy placu Szczepańskim w Krakowie zostało zamknięte na czas wyjaśnienia zatruć pokarmowych. W sieci wiele osób poskarżyło się, że po wizycie w lokalu cierpiało na dolegliwości żołądkowe. Sprawę ma zbadać sanepid.
Bistro Charlotte to sieć restauracji połączonych z piekarnią, które działają na terenie Krakowa, Warszawy i Wrocławia. Wzorem francuskich lokali serwuje śniadania, kawę, wino, konfitury, słodkie wypieki, ale też inne potrawy. Od kilku dni właściciele krakowskiego lokalu mają problem, bo w sieci pojawiło się sporo zgłoszeń o zatruciach.
Zatrucia po wizycie w bistro. Pod postem Charlotte dużo zgłoszeń
Klienci lokalu Charlotte od kilku dni masowo zgłaszają niepokojące objawy. Piszą, że po wizycie w krakowskim bistro poczuli się źle. Na liście ich objawów znalazły się wymioty, biegunka i gorączka. Lokal odniósł się do zarzutów i w mediach społecznościowych poinformował o tymczasowym zamknięciu restauracji.
"Zamknęliśmy tymczasowo nasz krakowski lokal na pl. Szczepańskim z powodu zgłoszeń dotyczących dolegliwości żołądkowych i innych niepokojących objawów wśród naszych gości" - napisali. Dodali też, że są w kontakcie z krakowską Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną i poprosili o informowanie o przypadkach zatruć.
Pod wpisami właścicieli Charlotte na Facebooku i Instagramie wciąż przybywa komentarzy. Wiele z nich to zgłoszenia o złym samopoczuciu. "Wymiotuję trzeci dzień, nie polecam", "To już wiem, czemu w środę się tragicznie czułam po waszym omlecie", "Klasa mojej córki, 13 osób, także się zatruła - wymiotują bardzo. Byli we wtorek. Czy wiadomo, kiedy można spodziewać się wyników od sanepidu?" - piszą klienci lokalu.
Część komentujących porusza temat słoiczków, które miały być podawane do wspólnej konsumpcji, jednak Charlotte tego nie potwierdza. "Czy oni w końcu wycofali się z pomysłu wspólnych słoików? Jeżeli nie, to co się dziwić o zatruciach. Jak można otwarty wspólny słoik z dżemem przez cały dzień przenosić od stolika do stolika, gdzie większość wkłada swój oblizany nóż?", "[…] dostaliśmy słoik z przetworami do śniadania… obok laska też dostała… kulturalnie oblizała nożyk i wsadziła w słój" - opisują internauci.
Lokal dementuje tę informację. "Nie ma u nas wspólnych słoików. Podajemy kremy i czekolady w osobnych, higienicznych miseczkach" - pisze w odpowiedzi do komentarzy.
Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku
Źródło: Radio ZET/facebook.com/bistrocharlotte
- Kłódki zakochanych od lat zdobią kładkę w Krakowie. Nie wiadomo, jaki będzie ich los
- Słynne schody ruchome w Krakowie czekają zmiany. "Koniec pewnej epoki"
- Oszustwo na ogromną skalę w Krakowie. Kobieta straciła prawie pół miliona złotych
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET