MEN szykuje zmiany, mogą dotknąć nawet 20 tys. uczniów. Rodzice już protestują
Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje zmniejszenie finansowania edukacji domowej. Zmiany te mogą dotknąć nawet ok. 20 tysięcy uczniów. Przeciwko projektowi resortu oświaty protestuje już część rodziców dzieci, które na co dzień uczą się właśnie w takiej formie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany planuje MEN w finansowaniu edukacji domowej.
- Jaka jest reakcja części rodziców i aktywistów na zmiany w edukacji domowej.
- W jaki sposób ministerstwo uzasadnia swoje plany.
MEN szykuje zmiany. Chodzi o edukację domową
Jak informuje "Gazeta Wyborcza", Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje zmniejszenie finansowania dla edukacji domowej. Przypomnijmy, że obecnie każda szkoła, do której uczeń przypisany jest w ramach tej formy nauki (czyli: uczy się w domu, ale np. egzaminy ósmoklasisty bądź maturalne zalicza w danej placówce, dodatkowo może też korzystać z udostępnionych przez szkołę zajęć online oraz platform e-learningowych), otrzymuje za niego dotacje.
Ich źródłem jest właściwy samorząd, na terenie którego szkoła się znajduje, a ten z kolei otrzymuje środki z budżetu państwa. Wedle nowych przepisów pełne dofinansowanie miałoby obowiązywać jedynie na pierwszych 96 uczniów zgłoszonych przez konkretną placówkę do MEN, na resztę zaś pieniędzy już nie starczy. Ogółem w ramach edukacji domowej uczy się ok. 60 tysięcy uczniów, a planowane zmiany mogą dotknąć nawet jedną trzecią z nich. Niektórzy rodzice i aktywiści już protestują w tej sprawie.
Jak podaje "GW", Fundacja Edukacji Domowej zorganizowała akcję, w ramach której wysłano do resortu kierowanego przez Barbarę Nowacką trafiło aż 3 tysiące pism protestacyjnych. Prośbę o wyjaśnienia skierowało do resortu także Stowarzyszenie Edukacji w Rodzinie. "W roku 2025 nie zaszły żadne zmiany prawne ani finansowe, które uzasadniałyby tak drastyczną zmianę w warunkach finansowania edukacji dzieci spełniających obowiązek nauki poza szkołą" - napisał prezes "SEwR" dr Mariusz Dzieciątko.
Ministerstwo tłumaczy: zmiany nie dotykają bezpośrednio uczniów ani rodziców
Co na to ministerstwo? Zabrało już głos w tej sprawie, przesyłając uzasadnienie do redakcji "Faktu". "Zmiany nie dotykają bezpośrednio uczniów oraz ich rodziców, gdyż zmieniany jest sposób finansowania szkół, w których uczeń jest formalnie zapisany i który przeprowadza egzaminy końcowe. Uczniowie dalej będą mogli bez przeszkód realizować w ten sam sposób, co dotychczas, edukację domową" - podkreślono w oświadczeniu, dodając, że jedyną zmianą jest obniżenie limitu uczniów z 200 do 96, co ma wejść w życie już w przyszłym roku.
"Decyzja o zmianie wynika z faktu, że szkoły, w których znaczna większość uczniów realizuje obowiązek szkolny poza szkołą, co do zasady ponoszą istotnie niższe koszty funkcjonowania w porównaniu z placówkami prowadzącymi naukę w systemie klasowo-lekcyjnym. [...] Zmiany dotyczące sposobu naliczania środków finansowych nie mają wpływu na sytuację uczniów będących w tzw. edukacji domowej ani ich rodziców" - czytamy.
Źródło: Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"/Fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET