Mieszka przy granicy z Rosją. "Przyjeżdżają, zabierają, co rusz są pogrzeby"
Od momentu wybuchu wojny mamy bardzo szczątkowe informacje o tym, co dzieje się w obwodzie kaliningradzkim. - Kiedyś mieliśmy tam znajomych. Teraz co rusz są pogrzeby - mówią Radiu ZET mieszkańcy przygranicznych terenów z Rosją.
W rocznicę inwazji Rosjan na Ukrainę z Radiem ZET rozmawiała pani Hanna ze wsi Lenkupie, położonej w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie gołdapskim, w gminie Dubeninki. Kobieta mieszka na granicy z obwodem kaliningradzkim. - Wiem tylko, że także tam z obwodu wysyłają ludzi na front, często na pewną śmierć - opowiada.
Co się dzieje w Kaliningradzie? "Przyjeżdżają, zabierają"
- Biorą do wojska i co rusz są pogrzeby, bo Bogu ducha winne osoby giną - mówi mieszkanka przygranicznych terenów z Rosją.
Biorą z obwodu, przyjeżdżają, zabierają. Słuch albo po nim zaginie, albo przywożą i są pogrzeby.
Na granicy z Rosją czynne są teraz tylko dwa przejścia graniczne. Wzdłuż rozstawiono płot z drutu kolczastego. W czwartek także od strony Polski zaczęto w pobliżu granicy prewencyjnie montować dodatkowe zabezpieczenia w postaci betonowych i metalowych zapór przeciwczołgowych.
"Rozpoczęliśmy prewencyjną rozbudowę zabezpieczeń na granicy z Rosją i Białorusią. To element naszej strategii obrony i odstraszania" - napisał w czwartek szef MON Mariusz Błaszczak. Jak dodał, pierwsze umocnienia są rozmieszczane właśnie na granicy z obwodem kaliningradzkim.
Od początku listopada ubiegłego roku tymczasową zaporę z concertiny na polsko-rosyjskiej granicy stawia wojsko. Konstrukcja powstaje na wniosek straży granicznej. Z kolei na początku lutego por. Straży Granicznej Anna Michalska z Komendy Głównej SG informowała, że w marcu powinna rozpocząć się budowa bariery elektronicznej na granicy z obwodem kaliningradzkim.
RadioZET.pl/Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET