`

Miliony na elektryczne busy do Morskiego Oka. Znamy szczegóły

2 min. czytania
18.10.2024 10:54
Obserwuj nas na Google

Jeszcze w tym roku Tatrzański Park Narodowy kupi 4 elektryczne busy na trasę do Morskiego Oka – dowiaduje się reporter Radia ZET Przemek Taranek. Mają one kursować na trasie pomiędzy Palenicą Białczańską a Morskim Okiem i być alternatywą dla powozów konnych. Przetarg na dostarczenie samochodów został już ogłoszony.

Bus elektryczny nad Morskie Oko
fot. Pawel Murzyn/East News

3,5 miliona złotych na elektryczne busy do Morskiego Oka

Środki na ten cel pochodzą z Ministerstwa Klimatu i Środowiska, musimy się trzymać terminów i kupić busy do końca roku – potwierdza w rozmowie z Radiem ZET Magdalena Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jej zdaniem na 4 takie elektryczne pojazdy trzeba będzie wydać około 3,5 miliona złotych.

Zakup busów jest efektem ustaleń okrągłego stołu w sprawie transportu na trasie do Morskiego Oka. Jeszcze przed wakacjami z inicjatywy Ministerstwa Klimatu i Środowiska w Zakopanem spotkali się przedstawiciele Tatrzańskiego Parku Narodowego, górale, którzy wożą turystów konnymi powozami oraz obrońcy praw zwierząt. Ustalili, że konieczny jest zakup elektrycznych busów, tak żeby turyści mieli możliwość wybrania innego środka transportu niż tradycyjne fasiągi.

Oferty można składać do 8 listopada. Szukamy busów, do których można będzie wjechać wózkiem inwalidzkim – wyjaśnia Zwijacz-Kozica. W zamówieniu publicznym jest mowa o dwóch wariantach. Jednym – gdzie w busie znajdzie się 15 miejsc siedzących, 7 stojących i miejsce na wózek inwalidzki. Drugi wariant to pojazd z 17 miejscami siedzącymi, 3 stojącymi i miejscem na wózek. Według warunków przetargu pojazdy muszą mieć silnik o mocy minimum 200 koni mechanicznych i akumulator o pojemności przynajmniej 110 kW.

Elektryczny bus zdał testy w Tatrach

Prowadzone w lipcu i sierpniu testy elektryków pokazały, że są w stanie trzykrotnie pokonać trasę z Palenicy Białczańskiej nad Morskie Oko i z powrotem – bez doładowywania akumulatorów. Ale zimą może być to problematyczne z uwagi na spadek wydajności baterii w niskiej temperaturze. Okazało się też, że na tej trasie konieczne są samochody niewielkie i zwrotne, tak żeby mogły się z łatwością wymijać.

Nie wiadomo na razie, kiedy turyści będą mogli z nich korzystać – przyznaje Zwijacz-Kozica. Nie ustalono na razie, kto miałby nimi wozić turystów, czy będą to pracownicy TPN, czy samochody zostaną wydzierżawione. Tatrzański Park Narodowy czeka na wytyczne z MKiŚ w tej sprawie. W przyszłym tygodniu planowane jest spotkanie z ministrą Pauliną Hennig-Kloską.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET