"Mój mąż jest niewinny". Rozmawialiśmy z żoną Wołodymyra Z.
"Mój mąż jest niewinny, cały czas był ze mną" - w takich słowach Julianna Z., żona Ukraińca podejrzanego o wysadzenie gazociągu Nord Stream, odpiera zarzuty. Kobieta w rozmowie z Radiem ZET opowiedziała o szoku, kajdankach i braku pomocy po zatrzymaniu męża. - Moje dzieci były w szoku. Nie wiedziały, czemu zabierają ich tatę - mówi. Choć przyznaje, że jej mąż był nurkiem i księgowym w wojsku, zapewnia, że rodzina nie planuje ucieczki i chce wrócić do normalnego życia w Polsce z trójką synów. Deklaruje też chęć pełnej współpracy z organami ścigania.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wyglądało zatrzymanie Wołodymyra Z. według opisu jego żony.
- Dlaczego rodzina Wołodymyra Z. była w szoku podczas zatrzymania.
- Co mówi pani Julianna o niewinności swojego męża i oskarżeniach.
- Jak Wołodymyr Z. był związany z wojskiem i nurkowaniem.
Zatrzymanie Wołodymyra Z. Rozmawialiśmy z żoną Ukraińca
Sprawa zatrzymania Wołodymyra Z. podejrzanego o wysadzenie gazociągu Nord Stream odbija się szerokim echem w polskich mediach. Radio ZET jako pierwsze porozmawiało z żoną mężczyzny. Pani Julianna opowiada o tym, jak wyglądało zatrzymanie jej męża i stanowczo odpiera podejrzenia służb.
- W dniu zatrzymania mojego męża wszystko było jak zwykle. Dzieci szykowały się do szkoły, a Wołodymyr do pracy. W pewnym momencie do naszego mieszkania przyszła policja - w takich słowach pani Julianna opisuje moment zatrzymania swojego męża.
Wołodymyr Z. wyprowadzony w kajdankach. "Byliśmy w szoku"
Mówi, że gdy zobaczyli policję, cała rodzina była w szoku. - Z początku to był zwyczajny dzień. Nagle doznaliśmy szoku. Nie mieliśmy pojęcia, jak mamy się zachować, bo nie jesteśmy obywatelami Polski i nie do końca wiedzieliśmy, jakie mamy prawa i obowiązki - relacjonuje. - Mąż dobrowolnie oddał się w ręce policji, poprosił o kurtkę, a gdy wychodził, założono mu kajdanki - dodaje.
Pani Julianna dodaje, że nie widziała na oczy nakazu aresztowania, który został wydany rok temu. Jak mówi, wszystkie informacje docierały do niej jedynie za pośrednictwem mediów, nie zwracała jednak na nie większej uwagi. Mówi też, że rok temu służby przeszukały ich mieszkanie, wówczas nie było jednak mowy o żadnym aresztowaniu.
Dodaje, że od momentu przeszukania ich mieszkania, nie było żadnego kontaktu ze strony służb. Przychodzili do nich jedynie dziennikarze, którzy chcieli przeprowadzać wywiady. Teraz kobieta czuje się osamotniona i nie wie jak poradzi sobie sama z trójką dzieci. Mówi, że nie otrzymała żadnej pomocy ze strony służb, ambasady czy dyplomatów.
"Mój mąż jest niewinny"
Kobieta stanowczo odpiera oskarżenia kierowane w stronę jej męża. Zapytana wprost o to, czy Wołodymyr Z. wysadził gazociąg Nord Stream, odpowiada: Nie. - Jesteśmy z mężem bardzo blisko i wiedziałabym, gdyby coś takiego się stało. Jestem pewna, że mąż tego nie zrobił, cały czas był ze mną - mówi. Dodaje, że w Polsce mieszkają od 3,5 roku. Nie pamięta też, czy na przestrzeni ostatniego roku jej mąż wyjeżdżał do Ukrainy.
Przyznaje też, że nie pamięta dokładnie co robili w dniu, gdy doszło do sabotażu, bo doszło do tego trzy lata temu, Podkreśla jednak, że w tym czasie była wraz z mężem w Polsce. - Żyliśmy normalnie, dzieci chodziły do szkoły, a ja z mężem do pracy - mówi.
Wołodymyr Z. służył w wojsku. Był księgowym
Kobieta potwierdza, że jej mąż w młodości służył w wojsku. Był tam jednak odpowiedzialny za sprawy księgowe. Potwierdza też, że Wołodymyr Z. był nurkiem głębinowym. - Robił to jednak hobbystycznie, wyłącznie dla własnej przyjemności. Nigdy nie traktował tego jako pracy - stwierdza.
Pani Julianna podkreśla, że jej rodzina nie planuje wyjeżdżać z Polski czy uciekać przed służbami. Deklaruje chęć pełnej współpracy z organami ścigania. - Chcemy zostać w Polsce i wrócić do normalnego życia. Nasze dzieci bardzo lubią ten kraj i wiążą z nim swoją przyszłość - mówi.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET