`

Mołdawianin mógł doprowadzić do katastrofy kolejowej. Miał przy sobie rosyjskie dokumenty

2 min. czytania
17.02.2026 14:04
Obserwuj nas na Google

Podczas wspólnej operacji policji, WOT oraz SOP w ramach akcji TOR, na Lubelszczyźnie zatrzymano 25-letniego obywatela Mołdawii. Mężczyzna zaciągnął hamulce w trzech wagonach pociągu towarowego przewożącego olej napędowy na trasie Szczecin–Dorohusk, co zdaniem szefa policji mogło doprowadzić do wykolejenia składu. Przy zatrzymanym zabezpieczono liczne telefony, karty SIM oraz rosyjskojęzyczne dokumenty, a lubelska prokuratura prowadzi czynności mające ustalić cel działania mężczyzny oraz okoliczności jego pobytu w Polsce.

Kolej
fot. Pawel Wodzynski/East News (zdj. ilustracyjne)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania podjął obywatel Mołdawii w pociągu?
  • W jakie wyposażenie był zaopatrzony zatrzymany mężczyzna?
  • Dlaczego zaciągnięcie hamulca mogło być niebezpieczne?
  • Jakie kroki podejmuje lubelska prokuratura w tej sprawie?

Zatrzymanie obywatela Mołdawii w akcji TOR

W poniedziałek lubelska policja poinformowała, że funkcjonariusze pełniący służbę w ramach akcji TOR wraz z żołnierzami WOT oraz funkcjonariuszami SOP zatrzymali 25-letniego obywatela Mołdawii. Mężczyzna uruchomił hamulec ręczny w trzech wagonach towarowego pociągu.

- Pociąg przemieszczał się ze Szczecina do Dorohuska i przewoził olej napędowy. Badamy teraz okoliczności tej sprawy. Sprawdzamy, w jakim momencie ta osoba wsiadła do pociągu, jaki był jej cel i dlaczego zdecydował się zablokować te trzy wagony - powiedział komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń. Podkreślił, że zaciągnięcie hamulca mogło doprowadzić do wykolejenia się pociągu i katastrofy. 

Marek Boroń potwierdził, że mężczyzna miał ze sobą elektronikę. Z wcześniejszego komunikatu policji wynikało, że były to m.in. telefony komórkowe, sprzęt elektroniczny, karty SIM i powerbank. Mołdawianin posiadał również dokumenty w języku rosyjskim. - Wszystkie sprzęty zostały zabezpieczone i sprawdzone. Nie ujawniono materiałów pirotechnicznych - powiedział szef KGP. 

Śledczy zabezpieczają dowody w trybie pilnym

Zaprzeczył też, żeby w okolicy doszło do jakichkolwiek eksplozji na torach. Zapewnił, że policja sprawdza teraz, w jakich okolicznościach Mołdawianin dostał się do Polski i jakie było jego zadanie. - Pociągiem chciał najpewniej wrócić na Ukrainę - dodał. 

Sprawą zajmuje się też lubelska prokuratura. Prok. Marek Zych powiedział Radiu ZET, że śledczy zabezpieczają dowody w trybie pilnym. - Czynności z udziałem zatrzymanego zostaną najpewniej wykonane w środę - dodał. 

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET