`

Mówi o dobrobycie i pokoju, został skazany za rasistowski atak. Kim jest Maciej Maciak?

10 min. czytania
17.04.2025 06:02
Obserwuj nas na Google

Prorosyjskie nastawienie to nie wszystko. Maciej Maciak mówi o pacyfizmie, demilitaryzacji i przyjaznym nastawieniu do wszystkich wokół. Ma wyrok. Został skazany za rasistowskie komentarze. RadioZET.pl dokładnie prześwietliło kandydata na prezydenta.

Maciej Maciak, kandydat na prezydenta RP
fot. Dawid Wolski/East News
  • O Macieju Maciaku zrobiło się głośno po debacie w Końskich. Kandydat na prezydenta wychwala Putina i Łukaszenkę, a krytykuje polskich polityków.
  • W przeszłości lider Ruchu Dobrobytu i Pokoju został skazany za rasistowskie komentarze. Dotarliśmy do szczegółów wyroku.
  • Przeanalizowaliśmy też wypowiedzi Macieja Maciaka. Wiele z nich jest zbieżnych z prorosyjską retoryką.
  • Artykuł powstał w ramach akcji "Czysty przekaz" - przeciwko dezinformacji, koordynowanej przez Fundację PZU

Maciej Maciak będzie gościem podcastu „Podejrzani politycy" 18 kwietnia. Rozmowa będzie dostępna na RadioZET.pl oraz na oficjalnym profilu Radia ZET w serwisie YouTube.

Nieduży gabinet. Z tyłu ciemna komoda, na której leży sterta kopert i dokumentów. Nad nią obraz. Z prawej ekran komputera. W centralnej części, przy równie ciemnym biurku, ubrany w białą koszulę i czarną marynarkę Maciej Maciak, prowadzący na YouTube program "Musisz to wiedzieć".

W 1944. odcinku cyklu, zamieszczonym 8 kwietnia, czyli przed pierwszymi debatami prezydenckimi, postać jeszcze mało znana. Zaczyna od "bardzo poważnej sprawy". Chodzi o informację podaną przez białoruskie służby o zatrzymaniu busa, w którym miało być 580 kilogramów szczególnie niebezpiecznego materiału wybuchowego. Materiał miał być wwieziony przez polsko-białoruską granicę do Rosji. To dopiero początek wystąpienia. Dalej jest jeszcze ciekawiej.

Pytanie "kim pan jest?" hitem debaty w Końskich

Wiele osób, które w ubiegły piątek oglądały debatę w Końskich, zastanawiało się, kim jest kandydat z przyprószonymi siwizną włosami, w okularach z czarnymi oprawkami. Nie pomogło im nawet pytanie dziennikarza i kandydata na prezydenta Krzysztofa Stanowskiego, który zapytał Maciaka wprost: "Kim pan jest?". Pytanie stało się hitem piątkowej debaty. Maciak odparł: "Polak mały" i dziwił się, że Stanowski, dziennikarz z takim doświadczeniem, nie zapoznał się z jego biogramem. Z pytania jednak się ucieszył, bo wcześniej inni kandydaci starali się go nie zauważać.

Maciej Maciak ma 54 lata, pochodzi z Włocławka. Przestawia się jako dziennikarz z 16-letnim doświadczeniem. Studiował prawo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, ale studia rzucił i zajął się prywatnym biznesem. W 2009 roku założył i przez 10 lat kierował lokalną stacją telewizyjną CW24TV. W 2016 r. stacji zarzucono dezinformację i rozpowszechnianie prokremlowskiej narracji o wydarzeniach w Ukrainie. To jeszcze grubych kilka lat przed wojną, ale też dłuższą chwilę po wydarzeniach na kijowskim Majdanie i aneksji Krymu przez Rosję. W 2019 roku stacji wygasła koncesja na nadawanie. Maciak zdecydował, że nie będzie jej przedłużał. Wówczas od kilku lat już działał w internecie.

W 2020 roku jego kanał CW24TV został usunięty z YouTube’a. Google Inc., które jest właścicielem platformy, miało też skasować ponad 20 tys. programów wyemitowanych w ciągu 10 lat istnienia stacji. Dlaczego? Maciak twierdzi, że oficjalnych powodów nie podano. Podejrzewa jednak, że może to mieć związek z faktem, że serwisem zarządzała Susan Wojcicki, daleka kuzynka ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego, którego w swoich programach Maciak często krytykował.

You Tube skasował też jego kanał "Musisz to wiedzieć", który miał ponad 50 tys. subskrybentów. Włocławianin założył więc kolejny, o nazwie Maciej Maciak, który funkcjonuje do dziś. I w którym można znaleźć blisko dwa tysiące odcinków programu "Musisz to wiedzieć". O powody usunięcia kanałów Maciaka zapytaliśmy biuro prasowe Google. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Redakcja poleca

Maciej Maciak - kandydat na prezydenta Włocławka i posła

W tzw. międzyczasie Maciak próbował też swoich sił w wyborach. W 2006 roku z list Samoobrony RP próbował dostać się do sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego. Jednak 500 głosów to zdecydowanie za mało, by myśleć o mandacie. W 2018 roku wystartował w wyborach na prezydenta Włocławka. Zdobył 14 proc. głosów. To dało mu czwarte miejsce na dziewięciu kandydatów. To właśnie z tymi wyborami związany jest wyrok, jaki ma na koncie Maciak. O nim za chwilę.

W 2022 roku założył Ruch Dobrobytu i Pokoju. Jak tłumaczył, nie może się doczekać, kiedy obywatele będą w Polsce bezpieczni i będą godnie żyć, bo według niego mainstreamowi politycy nie rozwiązują problemów ludzi. "Do tego dochodzi zagrożenie płynące głównie z agresywnej postawy polityków warszawskich już nie tylko w kierunku Rosji, a wszystkich naszych sąsiadów. Brakuje jeszcze, aby Nas z Morzem Bałtyckim skłócili. Postanowiliśmy wziąć sprawy we własne ręce i korzystając z jako takiej demokracji, zaczęliśmy ubiegać się o władzę. Jest Nas świadomych Polaków coraz więcej" - czytamy na stronie Portal Włocławek.

W 2023 roku kandydaci Ruchu Dobrobytu i Pokoju wystartowali w wyborach parlamentarnych. Maciak zdobył niespełna 1,3 tys. głosów. W sumie na Ruch oddano 24 850 głosów, co przełożyło się na 0,12 proc. poparcia. W 2024 roku Maciak znów kandydował na prezydenta Włocławka. Zdobył 2 588 głosów (7,4 proc. poparcia). Zajął czwarte miejsce na sześciu kandydatów.

Krytykuje polityków i dziennikarzy. "Braun to szatan w czystej postaci"

Skoro we Włocławku go nie chcieli, Maciej Maciak postanowił zostać prezydentem kraju. Jego kandydaturę Państwowa Komisja Wyborcza zarejestrowała 9 kwietnia. Kilka dni po proteście, jaki ze swoimi sympatykami urządził przed jej siedzibą. Zarzucał PKW, że mimo złożenia 140 tys. podpisów utrudnia zarejestrowanie kandydatury.

Redakcja poleca

Składając podpisy, Maciak chwalił Putina i Łukaszenkę. Robił to też podczas rozmów w Międzynarodowym Radiu Białoruś. To reżimowe radio, którego można słuchać w sieci, ale też w części wschodniej Polski. Kiedy w marcu prowadzący pytał Maciaka, co powiedziałby Łukaszence, Putinowi i prezydentowi Chin Xi Jipingowi, ten odparł: - Jako Polak powiedziałbym: panowie, trzymajcie się, robicie kawał dobrej roboty. Jesteście w wielu kwestiach ostoją normalności w tym opanowanym przez zły kapitał świecie.

Maciak cały czas komentuje też wydarzenia polityczne w programie "Musisz to wiedzieć". Kreuje się na antysystemowca, ideowca, kandydata spoza mainstreamu, któremu zależy na dobru Polaków. Przy tym często chwali politykę Rosji (od Rosji Maciak chciałby kupować tani prąd), a krytykuje działania polskich polityków oraz międzynarodowych korporacji. Często omawia to, co przekazały rosyjskie czy białoruskie portale. Po ataku Rosji na Ukrainę mówił o "ukraińskich nazistach", krytykował prezydenta Zełenskiego. Opowiadał o atakach terrorystycznych, jakich Ukraińcy dokonują w Rosji.

Dostaje się też dziennikarzom "mediów głównego nurtu", którzy mają „brać kasę z grantów od zagranicznego kapitału”. - W interesie tych sponsorów jest, żeby ludzie jak ja, zabiegający o nasz narodowy interes, nie funkcjonowali w życiu politycznym - powiedział w jednym z ostatnich odcinków.

Ale Maciak krytykuje nie tylko rządzących, którzy "napluli na Rosję". Atakuje też Grzegorza Brauna, który 11 lat temu pozytywnie odniósł się do pomysłu zniesienia wiz dla Ukraińców. - Braun to szatan w czystej postaci - konkluduje. Dostaje się też Mentzenowi, za którym ma stać "spekulacyjny, wojnotwórczy kapitał". Z kolei wielkie, międzynarodowe korporacje według Maciaka odpowiadają za protesty przeciwko Donaldowi Trumpowi, a prawdy o przebiegu wojny w Ukrainie nie dowiemy się nigdy. Do tego przypomina też swoje antyszczepionkowe nastawienie.

Wielu ludzi nie chce końca tej wojny, rządy by upadły

Prorosyjską retorykę Maciaka można było usłyszeć także podczas debaty w Końskich. Nie spodobały mu się "groźby i obrażanie prezydenta Federacji Rosyjskiej" ze strony marszałka Sejmu Szymona Hołowni. Ten przypominał o rosyjskich zbrodniach w Ukrainie i dopytywał, czy Maciak za głoszenie takich poglądów bierze pieniądze z Rosji, czy robi to jako wolontariusz.

Gdy po debacie prof. Sławomir Cenckiewicz na platformie X napisał, że Maciak utrzymywał kontakty z ludźmi FSB, na co ten w swoim programie nazwał go "jełopem". Kandydat na prezydenta RP w swoim internetowym programie zapewniał też, że przeszedł proces lustracyjny. - Prokurator z IPN-u wystawiła mi piękną kartę opozycjonisty. Nie zgadzam się z tym, byłem debilem, który niszczył polskie państwo. Jakie było, takie było, ale było polskie – opowiadał.

Dzwonię do Macieja Maciaka, żeby porozmawiać o jego poglądach. Jak mówi, od 2015 roku nie robi nic innego, tylko przez 24 godziny na dobę analizuje to, co dzieje się w Ukrainie. Prorosyjskie poglądy? - Tylko dlatego przypinana jest mi ta łatka, że nie popieram probanderowskiej polityki - uzasadnia.

Według niego wojna w Ukrainie dawno mogłaby się skończyć, ale Donald Trump nadal ma tam swoje interesy. - Różne rządy w Europie i na świecie chcą kontynuować tę wojnę, póki nie zatrą śladów swojej grabieżczej działalności w Ukrainie. Chodzi o ziemię, o zakłady, o rynek. Oni od wielu lat wykorzystywali ten naród, który harował za grosze. Gdyby Ukraina dostała się do strefy wpływów rosyjskich, to Rosja ujawniłaby, jak to było. Pokazane byłyby dokumenty, świadkowie. Wtedy upadłoby wiele rządów w Europie, firmy, które rozkradały Ukrainę, zaliczą bankructwa, dlatego wielu ludzi nie chce końca tej wojny - peroruje Maciej Maciak.

Dodaje, że "Rusini powinni sprawę wojny załatwić między sobą", a wojna może skończyć się bardzo szybko. Wystarczy, żeby Ukraina oddała swoje wschodnie ziemie. - Byłby pokój, ludzie przestaliby ginąć. Może kreska na mapie przesunęłaby się nieco oficjalnie, ale faktycznie to ona i tak już się przesunęła - mówi kandydat na prezydenta.

Na uwagę, że ukraińską granicę ustalono w 1991 roku i dotychczas nikt, oprócz Rosji, tego nie negował, Maciak odpowiada: - Tę kreskę to Lenin nakreślił na mapie. A na tych terenach znaczną przewagę miała ludność rdzennie rosyjska. Poza tym Rusini od wieków byli wspólnie przeciwko Polsce, to w czym jest problem?

Maciej Maciak skazany za rasistowski atak

W rozmowie z RadioZET.pl Maciej Maciak wychwala też politykę Wiktora Orbana. Mówi, że jest fantastyczna, bo Węgry mają dziś dobre stosunki z Rosją i USA, więc nie są zagrożone żadnym atakiem. Taką politykę też chciałby prowadzić. Dobre stosunki sąsiedzkie z innymi państwami mają być kluczem.

Ale sam o sobie tego powiedzieć nie może. W listopadzie 2021 roku został prawomocnie skazany za publiczne znieważenie mającego nigeryjskie korzenie Emanuela Kalejaiye z powodu jego przynależności rasowej (art. 257 Kodeksu Karnego). Sprawa ma związek z kampanią wyborczą w 2018 roku. Obaj mężczyźni byli kandydatami na prezydenta Włocławka. 27 września 2018 roku spotkali się na debacie w bydgoskim oddziale Telewizji  Polskiej. Maciej Maciak podszedł do Emanuela Kalejaiye, uderzył go ręką w plecy i powiedział: "Hello, czy jak się tam u was w tej kolonii brytyjskiej mówiło".

Sąd w procesie karnym skazał Maciaka na 1,5 tys. zł grzywny, 500 zł nawiązki i nakazał pokrycie kosztów sądowych. Emanuel Kalejaiye, który we Włocławku jest szanowanym lekarzem, wytoczył też proces cywilny. W pierwszej instancji sąd skazał Maciaka na 10 tys. grzywny i konieczność zamieszczenia przeprosin w mediach lokalnych. Jednak kandydat na prezydenta się odwołał. Termin rozprawy apelacyjnej wyznaczono dopiero na 2026 rok. - To była bardzo przykra dla mnie sprawa. Oprócz tego co pan Maciak zrobił w siedzibie telewizji, padły też inne nieprzyjemne, rasistowskie komentarze - mówi portalowi RadioZET.pl Kalejaiye.

Nieoficjalnie ustaliliśmy, że sprawa mogła się zakończyć dużo szybciej. Jednak Maciak nie chciał ugody. Do tej pory nie przeprosił za swoje zachowanie. Obaj panowie we Włocławku mieszkają blisko siebie, są praktycznie sąsiadami. Wyrok nie przeszkodził mu jednak kandydować w wyborach do parlamentu, na prezydenta Włocławka, ani teraz.  Nie został bowiem skazany na karę więzienia.

- Jest pan rasistą? - pytam Maciaka.

- Proszę nie żartować. Jestem pacyfistą. Ta sytuacja jest kuriozalna. Atmosfera przed debatą była napięta, próbowałem ją rozładować, stąd klepnięcie pana Kalejaiye. To był żart, ale jak widać, mój konkurent tak tego nie potraktował.

Jak się robi dezinformację

Wróćmy do sprawy przemytu materiałów wybuchowych przez polsko-białoruską granicę. Maciak powielając reżimowy przekaz, zestawia tę informację ze śledztwem Reutersa, które dotyczy zupełnie innej sprawy. A konkretnie akcji sabotażowych Rosjan, którzy mogli wysyłać materiały wybuchowe w paczkach m.in. z kosmetykami. Trzy takie paczki wybuchły w ubiegłym roku w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Polsce. Według Reutersa mogła to być próba destabilizacji państw wspierających Ukrainę.

- W mediach głównego nurtu panuje rasizm i nacjonalizm. Faszyzm, nacjonalizm i rasizm. Chcą, żebyśmy nienawidzili jakiegoś narodu. Rosjanin, Rosjanie, i tak dalej. A był taki moment, że nawet publikowali rasistowsko-faszystowsko-homofobiczne treści, że wszyscy Rosjanie są źli. To oni są rasistami, homofobami. Uważajmy, trzeba ich prostować – komentował Maciak w swoim programie.

Wyjaśnijmy raz jeszcze: śledztwo Reutersa w sprawie paczek i rzekomy przemyt 580 kg materiału wybuchowego to dwie różne sprawy. Rzekomy, bo Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa ostrzegła, że może to być element kampanii dezinformacyjnej białoruskich władz. Czyli żadnego przemytu najpewniej nie było.

Maciej Maciak: Wsio idiot po planu

Eksperci zgodnie przyznają, że wypowiedzi Macieja Maciaka wpisują się w prokremlowski i probiałoruski przekaz. - Mówienie o demilitaryzacji kraju czy unikanie jednoznacznego potępienia Władimira Putina, w kontekście trwającej od trzech lat wojny, którą rozpoczęła Rosja, są zbieżne z prorosyjską narracją. To, co usłyszeliśmy podczas piątkowej debaty to zapewne niewielki wycinek poglądów pana Maciaka - zauważa dr Paweł Ramiączek, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa.

Oficjalnie jednak trudno znaleźć powiązania Macieja Maciaka z rosyjskimi służbami. Niedawno komisja ds. badania wpływów rosyjskich przekazała ABW listę 25 osób, które są podejrzane o szerzenie propagandy rosyjskiej w Polsce. Według „Gazety Wyborczej” na tej liście nie ma Maciaka. - Problem polega na tym, że nie jest on bezpośrednio związany z żadnym ośrodkiem finansowanym przez Rosję. Porusza się gdzieś na ich orbicie – mówi "Gazecie Wyborczej" osoba znająca kulisy prac komisji. Nie wiadomo jednak, czy nie znajdzie się on w finalnej wersji dokumentu.

Niezależnie od tego eksperci podsuwają inny pomysł, który można wykorzystać w przyszłości do prześwietlenia powiązań i poglądów kandydatów na prezydenta. - Obecna konstytucja jest dość liberalna, jeśli chodzi o kandydatów na prezydenta. Nie przewiduje sprawdzania ich przez ABW lub inne służby tak jak w przypadku ministrów. Wystarczy spełnienie warunków ukończenia 35 lat i posiadania biernego prawa wyborczego oraz zebrania 100 tys. podpisów. Pan Maciak to zrobił. Ale może ten przypadek powinien być przyczynkiem do dyskusji nad dodaniem kompetencji PKW, która mogłaby przedstawiać dorobek kandydatów, weryfikować podawane przez nich informacje. W czasach, kiedy w sieci jest sporo dezinformacji, mogłoby to być pewne źródło informacji dla wyborców. Mieliby oni w jednym miejscu pełne i sprawdzone dane o kandydatach. A to przełożyłoby się na świadome oddawanie głosów - tłumaczy dr Paweł Ramiączek.

Maciej Maciak cieszy się z rosnącego zainteresowania. - Wsio idiot po planu (wszystko idzie zgodnie z planem - przyp. red.) - śmieje się w jednej z rozmów.

Fot.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET