MSZ ostrzega przed "teorią martwego internetu". Żart sprzed lat staje się rzeczywistością
Najlepsze kłamstwo to takie, w które sami chcemy uwierzyć, a zagrożenie dezinformacją w sieci staje się coraz poważniejsze. MSZ ostrzega, że "teoria martwego internetu" jest coraz bliższa rzeczywistości, a prym w szerzeniu fałszywych informacji w sieci wiedzie Rosja.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie działania w Polsce podejmowane są przeciw dezinformacji?
- Dlaczego Rosja przoduje w szerzeniu dezinformacji online?
- Co oznacza 'teoria martwego internetu' i jaka jest jej rola?
- Jakie są sposoby ochrony przed dezinformacją w mediach społecznościowych?
Dezinformacja w sieci jest realnym zagrożeniem. Prym wiedzie Rosja
Dezinformacja w sieci to obecnie poważne zagrożenie dla użytkowników internetu. Sprawa jest na tyle ważna, że w sierpniu 2024 roku szef polskiego MSZ Radosław Sikorski powołał do życia Departament Komunikacji Społecznej i Przeciwdziałania Dezinformacji.
Konrad Adamowicz z DKSiPD mówi wprost, że dziś to media społecznościowe są najczęściej wykorzystywane do szerzenia dezinformacji. Prym w tego typu akcjach wiedzie oczywiście Rosja. - Oni są bardzo ambitni i działają bardzo szeroko - powiedział Radiu ZET.
"Teoria martwego internetu" staje się prawdą?
Sprawa jest na tyle poważna, że Konrad Adamowicz przypomniał w rozmowie z Radiem ZET o "teorii martwego internetu". Ta zakłada, że w sieci nie ma nikogo, bo są same boty. - Teoria była popularna kilkanaście lat temu, wówczas była traktowana jako żart. Dzisiaj staje się bliższa rzeczywistości, bo wg. różnych kalkulacji już od 30 do nawet ponad 50 proc. ruchu online jest generowanego przez boty. Ta statystyka będzie wzrastać wraz z popularnością dużych modeli językowych - stwierdził.
Rodzi się jednak pytanie, czy zagraniczne kampanie propagandowe mają wpływ na nastroje Polaków. Adamowicz twierdzi, że "niemożliwym jest zaprojektowanie badania, które wykaże, że dana narracja wpłynęła w taki czy inny sposób na nastawienie w danym kraju". - Natomiast zakładamy, że te kampanie, których obserwujemy całą masę, mają jakiś wpływ na dyskurs społeczny - mówi.
- Nie ma znaczenia, czy jest to wpływ fundamentalny, czy minimalny. Każda próba sterowania naszym dyskursem z zagranicy jest niebezpieczna i musimy z tym walczyć. Możemy spierać się w kraju, ale róbmy to na swoich zasadach, a nie regułach Moskwy - zaznacza.
Jak unikać dezinformacji w sieci?
Jak bronić się przed dezinformacją? Przede wszystkim warto ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych, ale bardzo ważne jest też weryfikowanie treści, które są nam przedstawiane. - Z perspektywy użytkownika warto zwracać uwagę na posty, które budzą w odbiorcy silną reakcję emocjonalną, zwłaszcza negatywną. Jeśli użytkownik coś czyta i jest tym głęboko oburzony, to jest moment, żeby się zatrzymać i upewnić, czy ma do czynienia z wiarygodną informacją - powiedział Adamowicz.
- Najlepsza dezinformacja to taka, w którą odbiorca chce wierzyć. Przykładowo: Jeśli trafimy na informację, która dotyczy nielubianego przez nas polityka czy dziennikarza, może to być próba przykucia naszej uwagi. Cel to oczywiście podnoszenie temperatury sporu społecznego, na czym Rosji bardzo zależy - dodał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET