„Najgorsza jest niemoc”. Wstrząsające słowa ratowników z płonącej Puszczy Solskiej
„Kilkanaście razy byliśmy zmuszani do ucieczki”. Strażacy walczący w Puszczy Solskiej opisują żywioł, jakiego nie widzieli od lat. Ekstremalna susza i porywisty wiatr sprawiły, że ogień stał się nieprzewidywalny. Podczas gdy niebo nad Józefowem przecinają śmigłowce z całego kraju, mieszkańcy jednoczą się, by wspierać wycieńczonych ratowników.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie obszary zostały dotknięte przez pożar na Lubelszczyźnie.
- Dlaczego strażacy mieli trudności w gaszeniu pożaru.
- Jakie wsparcie społeczność lokalna udziela walczącym strażakom.
- Co robią śmigłowce w akcji gaśniczej w Józefowie.
Ogromny pożar Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie. Trwa walka z żywiołem
Pożar Puszczy Solskiej na Lubelszczyźnie to jedna z największych tego typu katastrof w ostatnich latach w Polsce. Według wstępnych szacunków pogorzelisko objęło powierzchnię ok. 300 ha. Ogień zbliżył się też na kilka kilometrów do pobliskiego miasta Józefów, w którym mieszka ponad 2 tys. osób.
Heroiczna walka z żywiołem trwa już trzecią dobę. To kolosalny wysiłek dla strażaków, którzy robią wszystko, by opanować ogień. - To jest straszne zmęczenie. To dla nas jest druga doba walki, bez snu, bez niczego - mówił w rozmowie z mediami Maciej Misiawiec z OSP Józefów.
- Najgorsza w tym wszystkim jest chyba taka niemoc. Ja jeszcze nigdy w życiu nie widziałem takiego żywiołu jaki tu był. My przyjechaliśmy tu jako trzecia jednostka. Tak naprawdę przez ostatnie dwie doby spałem godzinę. Robimy to, co trzeba robić - dodał.
Ogień zmuszał strażaków do ucieczki. Walka o własne bezpieczeństwo
Naczelnik OSP Józefów Sławomir Herda mówił z kolei o bardzo trudnych warunkach. - Mamy praktycznie trzy miesiące bez deszczu, zagrożenie suszą jest potężne. My, gasząc ten pożar, musieliśmy walczyć nie tylko z ogniem, ale też o własne bezpieczeństwo - powiedział.
- Kilkanaście razy byliśmy zmuszani do ucieczki z frontu pożaru, co już daje do myślenia. W pierwszym dniu zostawiliśmy wszystkie odcinki, uciekliśmy. Wróciliśmy zaledwie na kilka - relacjonuje, podkreślając, że każdy wyjazd to walka nie o siebie, a o innych. - Ale nie może być tak, że nie zadbamy o własne bezpieczeństwo - powiedział.
Tak duża tragedia zmobilizowała do działania nie tylko służby, które walczyły z żywiołem, ale też społeczność, która wspiera ratowników na różnych frontach. - Koła Gospodyń Wiejskich, lokalny samorząd, każdy pomaga. Nawet w tej chwili mamy darmowy sponsoring z Żabki - przekazał Sławomir Herda.
Wsparcie z powietrza. „Po prostu robimy swoje"
- W tej chwili wszystkie śmigłowce, które stacjonują w całej Polsce, zostały przebazowane do Józefowa i wspierają jednostki naziemne. Chłopaki robią naprawdę niesamowitą robotę - powiedział z kolei pan Dawid, pilot z prywatnej firmy z Grudziądza, która od 15 lat współpracuje z lasami regionalnymi.
Dodał, że intensywność pracy jest duża, jednak nie patrzy na zmęczenie, bo - jak powiedział - „widząc tych ludzi na ziemi, którzy pracują godzinami i są wyczerpani, to my po prostu robimy swoje". - Wczoraj ten wiatr bardzo nam przeszkadzał, dzisiaj na szczęście mamy pogodę, która nas wspiera i to jest duży atut. Ktoś tam nad nami czuwa - powiedział.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET