`

Najlepsi specjaliści w Europie w gotowości. Polska pomoc ofiarom z Crans-Montana

2 min. czytania
02.01.2026 14:44
Obserwuj nas na Google

Polska włącza się w akcję ratunkową po wstrząsającej tragedii w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, światowy lider w dziedzinie medycyny ratunkowej, zadeklarowało gotowość do natychmiastowego przyjęcia ofiar pożaru w Crans-Montana. - Czekamy i jesteśmy gotowi - powiedział Radiu ZET Mariusz Nowak, dyrektor CLO. 

CLO w Siemianowicach Śląskich
fot. Radio ZET

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Polska odpowiedziała na apel Szwajcarii o pomoc medyczną.
  • Co oferuje Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich.
  • Dlaczego transport medyczny zależy od zgody strony szwajcarskiej.
  • Które szczegóły pożaru w Crans-Montana zostały ujawnione przez świadków.

Polska odpowiedź na apel Szwajcarii o pomoc po pożarze w Crans-Montana

Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich jest gotowe do przyjęcia poszkodowanych po tragicznym  pożarze w sylwestrową noc w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana. - Czekamy i jesteśmy gotowi - mówi Radiu ZET Mariusz Nowak, dyrektor CLO. 

To polska odpowiedź na apel władz Szwajcarii o pomoc medyczną. Szpital w Siemianowicach Śląskich przygotował już miejsca dla 14 pacjentów, Mariusz Nowak zapewnia, że może być ich jednak więcej. - W każdej chwili możemy przyjąć pacjentów. Mamy największe doświadczenie w Europie, jeśli nie na świecie - dodaje. 

Teraz zielone światło musi dać strona szwajcarska, która musi też podać listę poszkodowanych, którzy mieliby trafić do Centrum Leczenia Oparzeń. Ranni zostaliby jak najszybciej przewiezieni do Polski transportem wojskowym. Miejsca czekają na OIOM-ie i chirurgii ogólnej - zależnie od obrażeń. 

Pożar w Crans-Montana. Dramatyczne relacje świadków

Przypomnijmy, że do tragedii doszło około godziny 1:30 w sylwestrową noc. W pożarze zginęło około 40 osób, a ponad 100 zostało rannych - wielu z nich to nastolatowie i młodzi dorośli. Według niektórych mediów pierwszą zidentyfikowaną ofiarą tego dramatu ma być 17-letni włoski golfista Emanuele Galeppini.

Jeden ze świadków dramatu powiedział BBC, że był w pobliżu baru La Constellation, gdy usłyszał głośną eksplozję, po której pojawiło się dużo dymu. Chociaż inni ludzie uciekali, on wszedł do środka, bo chciał znaleźć swojego brata. - Zobaczyłem płonących ludzi. Palili się od stóp do głów. Nie było już na nich ubrań. To było szokujące - relacjonował. Okazało się, że jego bratu nic się nie stało.

Redakcja poleca

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET