`

Najpierw zobaczą dym, potem 10 tys. kary. Gminy ruszą z kontrolami

2 min. czytania
14.02.2025 16:17
Obserwuj nas na Google

Za nielegalne odprowadzanie deszczówki do kanalizacji w Polsce grozi mandat do 10 tys. zł lub ograniczenie wolności, co skłania gminy do regularnych kontroli. Jak się to odbywa? Wystarczy biały dym.

rynna przydomowa
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER/EAST NEWS
  • 10 tys. zł mandatu lub ograniczenie wolności grozi za nielegalne odprowadzanie deszczówkę do kanalizacji
  • Gminy coraz częściej kontrolują te nielegalne działania
  • Najpierw zobaczymy dym, a potem mandat

Tak gminy kontrolują nielegalne odprowadzanie deszczówki

10 tys. zł mandatu lub ograniczenie wolności grozi w Polsce za nielegalne odprowadzanie deszczówki do systemu kanalizacyjnego. Mimo to jest to działalność bardzo często spotykana. Gminy coraz chętniej ruszają do kontroli, by odkryć, które z posesji dopuszczają się tego procederu. Sposobem na to jest zadymianie przyłączeń kanalizacyjnych i obserwowanie, czy dym nie wydobywa się z rynny lub kratki odwodnieniowej. Jeżeli tak jest, oznacza to niemal przyłapanie delikwenta na gorącym uczynku. Dym znajduje ujście w rynnach, jeżeli są one podłączone do przewodów sanitarnych.

Redakcja poleca

O takich działaniach poinformowało niedawno Przedsiębiorstwo Inżynierii Komunalnej w Pszczynie. Jak przekazano, prowadzane będzie zadymianie kanalizacji sanitarnej i w związku z tym istnieje możliwość pojawienia się dymu w odpowietrznikach (pionach kanalizacyjnych) w budynkach mieszkalnych — informuje Portal Samorządowy.

Najpierw dym z rynny, potem 10 tys. złotych mandatu?

Jeżeli w wyniku kontroli stwierdzone zostanie, iż deszczówka z danej posesji trafia do kanalizacji sanitarnej, wówczas wysłane zostanie pismo z nakazem trwałego odcięcia nielegalnej instalacji odprowadzającej. Właściciel musi wprowadzić nowy sposób na zagospodarowanie deszczówki. Dopiero jeżeli delikwent nie zastosuje się do nakazu, grożą mu poważniejsze konsekwencje, takie jak mandat w wysokości nawet 10 tys. zł.

Wodociągowcy od dawna apelują o to, by zaprzestać odprowadzania deszczówki do kanalizacji. Ze względu na swoje przeznaczenie posiada ona mniejsze średnice rur niż kanalizacja deszczowa, a z powodu piasku i kamieni, które znajdują się w deszczówce, dochodzi do zapychania się instalacji. Kosztowne naprawy, które mogą być ponoszone przez przedsiębiorstwa komunalne, mogą być przenoszone na użytkowników, co przekłada się na wysokość opłat wodno-kanalizacyjnych.

Źródło: Radio ZET/portalsamorzadowy.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET