Nastolatki na SOR-ach. "Wypili za dużo energetyków albo połączyli je z alkoholem"
- Pewnego dnia córka przychodzi do domu i mówi, że energetyki wciąż można kupić w automatach. Byłam w szoku - mówi Danuta, mama 16-letniej Gosi. Producenci szybko poradzili sobie z zakazem sprzedaży napojów energetycznych dzieciom, oferując im produkty o obniżonej zawartości kofeiny i tauryny. - Zagrożenie, jakim są energetyki, jest nieproporcjonalnie duże do tego, jak te produkty są postrzegane – komentują lekarze.
Do niedawna każdy mógł kupić napoje energetyczne. Ze względu na pobudzające działanie i słodki smak cieszyły się dużą popularnością wśród nastolatków.
- Wcześniej, raz na jakiś czas, córce zdarzyło się kupić energetyka. Mówiłam jej wtedy, żeby nie piła go, bo jest niezdrowy. Wtedy te napoje były ogólnodostępne dla dzieciaków, więc poza rozmową nie mogłam za wiele zrobić - wspomina Danuta, matka 16-letniej Gosi.
Zakaz czy fikcja? “Koleżanki i koledzy kupują energetyki w automatach”
Sytuacja zmieniła się kilka miesięcy temu. 1 stycznia weszły w życie przepisy zakazujące sprzedaży napojów energetycznych osobom poniżej 18. roku życia. Ustawodawca określił, że za taki produkt uważa się napój, w którym znajduje się“kofeina w proporcji przewyższającej 150 mg/l lub tauryna, z wyłączeniem substancji występujących w nim naturalnie". Na opakowaniach takich produktów musi pojawić się napis “napój energetyczny” lub “napój energetyzujący”.
Zgodnie z obowiązującymi od 1 stycznie przepisami za sprzedaż napojów energetycznych dzieciom w sklepach, a także automatach, przedsiębiorcy grozi grzywna do 2000 złotych.
- Po wprowadzeniu zakazu rozmawiałam z córką na temat energetyków. Gosia zgodziła się ze mną, że są niezdrowe. Obiecała, że nie będzie próbowała nielegalnie ich zdobywać. Któregoś dnia przyszła jednak do domu i opowiedziała mi, że mimo zakazu jej koleżanki i koledzy kupują energetyki w automatach - relacjonuje kobieta.
Napoje, o których mówi matka nastolatki, są sprzedawane legalnie. Producenci dodali do swojej oferty produkty o obniżonej zawartości kofeiny i tauryny. Przykładowo, zamiast 150 mg/l znajduje się w nich 140 mg/l. To oznacza, że według ustawodawcy nie są to już napoje energetyczne. Mogą być kupowane przez osoby niepełnoletnie.
Według dr. Daniela Śliza, prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia, trudno kategorycznie ocenić, czy dawka poniżej 150 mg/l jest bezpieczna dla dzieci. Wszystko zależy od tego, kto konkretnie sięgnie po ten napój i ile go wypije.
- Mamy do czynienia z niejednorodną grupą odbiorców. Dzieci pomiędzy szóstym a siedemnastym rokiem życia różnią się praktycznie wszystkim. Zaczynając od najprostszej kwestii: jedni są więksi, a drudzy mniejsi, więc konkretna dawka kofeiny różnie rozłoży się w każdym organizmie - tłumaczy ekspert.
Podobnie uważa dietetyczka dziecięca Joanna Neuhoff-Murawska, twórczyni projektu edukacyjnego Dr Witaminka.
- Trudno odpowiedzieć bezspornie, bowiem wyniki badań nie są jednoznaczne. Są i takie, które pokazują, że nawet niewielkie ilości tych substancji mogą szkodzić dziecku.
Co do jednego eksperci są zgodni: nadmierna ilość spożywania napojów energetycznych jest sporym problemem. Według raportu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowy Instytut Badawczy 35,7 proc. chłopców oraz 27,4 proc. dziewczyn w wieku od 10-17 lat regularnie piło energetyki.
Tauryna wchodząca w skład energetyków jest aminokwasem, który sam w sobie nie stanowi niebezpieczeństwa dla zdrowia dziecka. Chyba że jest spożywana w nadmiarze. Szczególnie razem z cukrem i kofeiną, co ma miejsce w przypadku spożywania napojów energetycznych. Ta ostatnia ma udokumentowany szkodliwy wpływ na zdrowie i rozwój dzieci, a w duecie z tauryną mogą powodować zaburzenia neurologiczne, żołądkowo-jelitowe oraz zaburzać rytm serca i zwiększać ciśnienie tętnicze – wyjaśnia dietetyczka.
Jeszcze większe konsekwencje zdrowotne niesie połączenie dużej dawki kofeiny z nawet niewielką ilością alkoholu. - Łączenie energetyków z alkoholem powoduje bardzo dramatyczne konsekwencje w postaci zaburzeń rytmu serca, wzrostu ciśnienia tętniczego czy nieprzyjemnego uczucia bardzo szybkiego bicia serca. Towarzyszy temu lęk i niepokój - wyjaśnia dr Daniel Śliż, który często na SOR-ach spotyka się z młodymi pacjentami, którzy wypili za dużo energetyków, a w najgorszych przypadkach połączyli je z alkoholem.
Lekarz zwraca również uwagę na inny problem związany z energetykami, o którym się nie mówi. - Te napoje wydłużają odcinek QT w zapisie EKG, co skutkuje ryzykiem pojawienia się bardzo poważnych arytmii serca - twierdzi Śliż. Niektóre leki również wydłużają odcinek QT w EKG. Na ich opakowaniach znajdują się jednak wyraźne ostrzeżenia. Natomiast na puszkach czy butelkach energetyków nie znajdziemy podobnych oznaczeń.
- To tylko świadczy o tym, że zagrożenie, jakim są energetyki, jest nieproporcjonalnie duże do tego, jak te produkty są postrzegane - mówi lekarz.
Potrzebne są kolejne zakazy? “Jak dziecko będzie chciało to wypije 2 litry”
Po wprowadzeniu “lżejszych” wersji energetyków pojawiły się głosy, żeby obniżyć ilość kofeiny w napojach, które są dozwolone do sprzedaży dzieciom. Nie wszyscy jednak uznają ten pomysł za trafiony.
- Jeśli dziecko będzie chciało dostarczyć organizmowi więcej kofeiny, to wypije 2 litry napoju zamiast 250 ml i będzie to zgodne z prawem, ale niekoniecznie dla niego zdrowe - mówi dr Daniel Śliż i dodaje:
- Zamiast stawiać arbitralne granice, powinniśmy skupić się na budowaniu świadomości rodziców i nauczycieli. To oni powinni tłumaczyć dzieciom, co jest dla nich zdrowe, a co nie.
Większego sensu wprowadzania kolejnych restrykcji nie widzi również dietetyczka Joanna Neuhoff-Murawska. Zwraca uwagę, że dzieci kusi najbardziej to, co jest zabronione.
- Swoim dzieciom napojów energetycznych nie kupowałam i nie kupię. Aczkolwiek, jeżeli 17-latek wypije czasem jeden napój energetyczny w lżejszej wersji, to raczej przymknęłabym na to oko.
Kawa szkodliwa tak samo? “To błędne myślenie”
Krytycy wprowadzenia zakazu sprzedaży napojów energetycznych dzieciom wskazują, że kawa również zawiera kofeinę, a nie jest zakazana. Jedno espresso (ok. 25-30 ml) zawiera podobną ilość kofeiny, co puszka napoju energetycznego (250 ml). Takie porównanie jest jednak mylące - twierdzą eksperci.
- To są głosy nierozumiejące składu kawy, który zawiera bardzo dużo substancji, nazwijmy je pomocniczymi, towarzyszących kawie, jako ziarnu, w sposób naturalny - wyjaśnia dr Śliż.
Jak tłumaczy lekarz, substancje takie jak polifenole mają bardzo dobry wpływ na działanie organizmu.
- Kofeina podwyższa trochę ciśnienie tętnicze, ale inne substancje, które są zawarte w kawie, obniżają je. Dzięki temu efekt netto oddziaływania prawdziwej naturalnej kawy będzie zupełnie inny niż samej kofeiny izolowanej w napoju energetycznym.
To oczywiście nie oznacza, że kawę bezwzględnie powinno podawać się dzieciom.
- Nie zachęcałbym dziecka do picia kawy, bo dopóki jego organizm się rozwija, to nie ma potrzeby spożywania takiego napoju - uważa prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Stylu Życia.
Jak zauważa Neuhoff-Murawska, kofeinę zawiera również herbata czy czekolada.
- Trudno wyeliminować kofeinę do zera. Wracając do kawy, to zawiera ona również substancje przeciwutleniające, które chronią organizm. Może zatem zaproponowanie kawy bezkofeinowej byłoby rozwiązaniem? - zastanawia się dietetyczka.
Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia o wnioski po ponad siedmiu miesiącach obowiązywania zakazu sprzedaży napojów energetycznych dla dzieci. Chcieliśmy również dowiedzieć się, czy resort zdrowia planuje zakazać sprzedaży dzieciom napojów o obniżonej zawartości kofeiny i tauryny.
- Ustawa obowiązuje od 1 stycznia 2024 r., jest to okres stosunkowo krótki dla pełnej i rzetelnej oceny efektów wprowadzonych zmian, a co za tym idzie, do podjęcia decyzji co do ewentualnej nowelizacji - odpowiedziało nam Biuro Komunikacji Ministerstwa Zdrowia.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET