`

„Nasze dzieci nie mają czasu”. Po miesiącu resort spotkał się z rodzicami

2 min. czytania
31.07.2026 16:05
Obserwuj nas na Google

Po miesiącu protestów i apeli rodziców pacjentów Ministerstwo Zdrowia spotkało się z rodzinami dzieci leczonych na oddziałach onkologicznych na Śląsku. Rodzice alarmują, że po reorganizacji systemu leczenia sytuacja nadal budzi poważne obawy.

Oddział onkologii dziecięcej
fot. gov.pl

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak doszło do kryzysu w śląskiej onkologii dziecięcej.
  • Dlaczego lekarze zrezygnowali z pracy w nowej placówce w Zabrzu.
  • Co obiecuje Ministerstwo Zdrowia w sprawie kryzysu.
  • Dlaczego zaangażowanie mediów jest kluczowe w tej sytuacji.

Chaos w śląskiej onkologii dziecięcej. Resort spotkał się z rodzicami pacjentów

Od miesiąca trwa  kryzys w onkologii dziecięcej na Śląsku. Kłopoty zaczęły się od połączenia oddziałów szpitala z Zabrza z Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Wywołało to natychmiastową reakcję lekarzy - specjalistów z zakresu leczenia guzów mózgu, którzy zrezygnowali z pracy, argumentując, że nowa placówka w Zabrzu nie jest odpowiednio przygotowana i stwarza niebezpieczeństwo dla pacjentów. 

Przez miesiąc rodzice małych pacjentów robili wszystko, by ich dzieci otrzymały odpowiednią opiekę. Dopiero po 30 dniach przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia zgodzili się na spotkanie z nimi. Przypomnijmy, że takie rozmowy miały odbyć się już wcześniej, jednak resort odwołał je ze względu na kryzys w ochronie zdrowia i nagłośnione przez media afery. 

Redakcja poleca

- Przedstawiliśmy nasz punkt widzenia i całą rzeczywistość, która nas otacza. Myślę, że jest ona radykalnie różna od tego, co zostało przedstawione ministerstwu przez rektora i Śląski Uniwersytet Medyczny. Pan dyrektor robił duże oczy, gdy opowiadaliśmy o tym, co dzieje się w rzeczywistości - mówi jedna z mam pacjentów Monika Kalinik. 

Ministerstwo Zdrowia obiecuje rozmowę z rektorem

Ministerstwo obiecało rodzicom, że spotka się z rektorem i spróbuje przekonać go, że musi tę sprawę rozwiązać, bo taka sytuacja nie może trwać dłużej. - Ministerstwo twierdzi, że samo nie może do niczego zmusić rektora, ale może rozmawiać - dodaje Monika Kalinik. 

Podkreśla, że ważne jest zaangażowanie mediów, bo zanim sprawa zyskała rozgłos, resort zaczął z nimi rozmawiać. - Wcześniej odbijaliśmy się od ścian. Nasze dzieci po prostu nie mają już na to czasu - mówi kobieta.

Źródło: Radio ZET 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET