Naukowiec z Rosji zatrzymany w Polsce. Akcja ABW w Warszawie
4 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej Aleksandra B., ściganego przez Ukrainę za prowadzenie wykopalisk archeologicznych na okupowanych przez Rosję terenach - potwierdził w rozmowie z PAP rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty postawiono zatrzymanemu naukowcowi z Rosji.
- Dlaczego Aleksander B. został zatrzymany w Polsce.
- Co odkryto o związkach naukowca z muzeum Ermitaż w Sankt Petersburgu.
- Które obiekty dziedzictwa kulturowego były zamieszane w sprawę.
Naukowiec z Rosji zatrzymany w Polsce. Miał zniszczyć i okradać historyczne obiekty
- 4 grudnia Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego działająca na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną zatrzymała obywatela Federacji Rosyjskiej Aleksandra B. - poinformował rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński.
W rozmowie z Polską Agencją Prasową wyjaśnił również, że "postępowanie dotyczy nielegalnego prowadzenia wykopalisk archeologicznych w latach 2014-2019 na terenach Ukrainy obecnie okupowanych przez Rosję". Z kolei, jak podała Interia, sąd wyraził zgodę na aresztowanie mężczyzny, który - jak ustalono - w naszym kraju znalazł się przypadkiem, w drodze z Holandii na Bałkany.
- Mężczyzna został zatrzymany do dyspozycji prokuratury - przekazał Dobrzyński. Zapowiedział, że ma "wpłynąć wniosek z prokuratury ukraińskiej o ekstradycję zatrzymanego". Z kolei jak przekazał na antenie radia TOK FM minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, "sąd ma teraz czas, żeby spokojnie tę sprawę rozpatrzyć".
Jak ustaliło Radio ZET, Rosjanin - który na co dzień związany jest ze słynnym muzeum Ermitaż w Sankt Petersburgu - miał dokonać zniszczeń obiektów dziedzictwa kulturowego krymskich Tatarów i dokonywać w tym obszarze kradzieży na dużą skalę. Zdaniem ukraińskich prokuratorów za to właśnie powinien zostać wydany służbom ich państwa, aczkolwiek wniosek o ekstradycję nie dotarł jeszcze do Polski.
Źródło: Radio ZET/PAP/Tomasz Kubat
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET