16-letni Piotr zginął na torach. Sygnalizacja od lat ma "pewien problem techniczny"

2 min. czytania
12.09.2024 16:25
Obserwuj nas na Google

Piotr zginął na torach w Pobiedziskach. Rodzina nastolatka ustaliła, że sygnalizacja zamontowana sześć lat temu, wciąż nie została uruchomiona. - Urządzenia [...] posiadają pewien problem techniczny - powiedział Karol Jakubowski z PKP PLK.

Śmiertelny wypadek
fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Tragiczny wypadek w Pobiedziskach

Tory kolejowe w Pobiedziskach pod Poznaniem, po których co kilka minut przejeżdża rozpędzony pociąg, przecinają miasto na pół. Jedno z przejść dla pieszych może stanowić śmiertelną pułapkę. W sierpniu zginął tutaj 16-letni Piotr, który chciał przejechać swoim rowerem na drugą stronę. Rodzina nastolatka w programie "Uwaga! TVN" podkreśla, że światła i maszyny do rogatek nie działają. Okazuje się, że sygnalizacja zamontowana sześć lat temu, wciąż nie została uruchomiona.

- Urządzenia, które zostały zainstalowane, posiadają pewien problem techniczny i przez to nie mogą zostać uruchomione. Były podejmowane działania, analizy i na podstawie tych działań stwierdzono, że urządzenia będą zainstalowane w innym miejscu - zaznaczył w rozmowie z reporterem "Uwaga! TVN" Karol Jakubowski z PKP PLK. Z ustaleń reportera wynika, że kiedyś w tym miejscu miał powstać tunel, ale zrezygnowano z inwestycji, bo PLK chciało wybudować bezpieczne przejście ze szlabanami i sygnalizacją świetlną.

Redakcja poleca

PKP PLK twierdzi, że jest bezpiecznie

Burmistrz miasta i gminy Pobiedziska zaznaczył, że rok temu odbyło się spotkanie z kolejarzami i wizja niebezpiecznych przejść w mieście. - Wówczas w protokole znalazł się zapis, że konieczne jest zbudowanie albo kładki, albo tunelu, żeby bezkolizyjnie przechodzić na drugą stronę. Podpisał się pod tym dyrektor - zaznaczył. Niestety od lat w temacie nic się nie zmieniło. Po publikacji reportażu gmina Pobiedziska wydała oświadczenie.

"Problem bezpieczeństwa na przejściu kolejowym był wielokrotnie sygnalizowany przez przedstawicieli gminy władzom spółki PKP PLK, która odpowiada za bezpieczeństwo na torach. [...] Oświadczamy, że burmistrz i radni zintensyfikują działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa przejść na dworcach w Pobiedziskach, Pobiedziskach Letnisku, Biskupicach Wlkp. i w Pomnie" - czytamy. Władze podkreśliły także, że współpracują z rodziną zmarłego 16-latka.

- Bezpieczeństwo na stacji w Pobiedziskach jest zachowane w momencie, kiedy podróżni zachowują się zgodnie z zasadami bezpieczeństwa i przechodzą przez przejście dla pieszych, zachowując się zgodnie z zasadami bezpieczeństwa - powiedział w rozmowie z reporterem "Uwaga! TVN" Karol Jakubowski z PKP PLK. Tragiczny wypadek oraz niedziałająca sygnalizacja, wpłynęły na mieszkańców, którzy chcą bezpiecznego przejścia przez tory.

- Piotruś, to było moje oczko w głowie. Widziałem w nim trochę odbicie siebie, jak byłem młody. Niestety, straciliśmy Piotrusia, ale dostaliśmy misję, że musimy doprowadzić do tego, aby zostało tam zrobione podziemne przejście - zaznaczył Krzysztof Demeszuk, ojczym zmarłego 16-latka. Rodzice Piotra zamierzają walczyć o poprawę bezpieczeństwa w tym miejscu.

Źródło: Radio ZET/"Uwaga! TVN"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET