Były komendant policji w Toruniu stanie przed sądem. Szokujące ustalenia prokuratury
Do Sądu Rejonowego w Brodnicy trafił akt oskarżenia przeciwko Januszowi B., byłemu komendantowi toruńskiej policji. Prokuratura Okręgowa w Toruniu zarzuca mu przyjmowanie łapówek, za które miał poświadczać nieprawdę, że osoby skazane na prace społeczne rzeczywiście je wykonywały.
Były komendant policji w Toruniu stanie przed sądem
Janusz B. do 2008 roku kierował toruńską policją. Później był zatrudniony w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Brodnicy. To właśnie tutaj prace społecznie użyteczne miały wykonywać osoby skazane na kary ograniczenia wolności. W tym zakresie nadzorował je właśnie Janusz B. Prowadził ewidencję godzin wykonywanych prac i co miesiąc sporządzał sprawozdania, które dla kuratorów były jedną z podstaw do sporządzania opinii o skazanych oraz wniosków o zamianę kary ograniczenia wolności na zastępczą karę pozbawienia wolności.
Prokuratura Okręgowa w Toruniu zarzuca 63-letniemu dziś Januszowi B. przyjmowanie łapówek od skazanych. W zamian były szef toruńskiej policji miał poświadczać, że wykonywali oni pracę, co w rzeczywistości nie miało miejsca. "W śledztwie ustalono, że Janusz B. przyjął od 15 skazanych pieniądze w różnych kwotach, łącznie 30 800 zł w zamian za poświadczenie nieprawdy w dokumentacji, że wykonywali oni prace społecznie użyteczne w OSiR w Brodnicy" - wyjaśnia w komunikacie rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski.
Janusz B. miał dodatkowo utrudniać śledztwo w tej sprawie w trakcie jego trwania. Pod koniec grudnia 2022 roku w charakterze świadka miała zostać przesłuchana jedna z kobiet. Prokuratura podaje jedynie jej inicjały - B. M. Janusz B. miał ją nakłaniać do składania fałszywych zeznań, tak, by potwierdziła, że skazani rzeczywiście wykonywali prace społeczne w brodnickim OSiR. Zdaniem prokuratury były to niejedyne jego działania, mające na celu utrudnienie śledztwa.
Janusz B. nie przyznał się do winy
Podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego Janusz B. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Nie był wcześniej karany. Od 23 maja ubiegłego roku do 7 lutego były komendant policji w Toruniu przebywał w areszcie, który później zamieniono na dozór policji i zakaz opuszczania kraju, a także zabezpieczenie majątkowe.
"Został poddany badaniom sądowo - psychiatrycznym, połączonym z obserwacją w zakładzie leczniczym. Ustalono, po ich zakończeniu, że w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów miał on w pełni zachowaną zdolność zrozumienia znaczenia czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem" - wyjaśnia prok. Andrzej Kukawski. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Brodnicy. Januszowi B. grozi od 1 do nawet 10 lat więzienia.
Źródło: Radio ZET / Prokuratura Okręgowa w Toruniu
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET