Jowita zaginęła w drodze do domu. "Nikt tak naprawdę nie wie, co się stało"
Minęły już niemal dwa tygodnie od zaginięcia 30-letniej Jowity Zielińskiej. W drodze z pracy w Rypinie kobieta zapadła się pod ziemię na leśnej drodze, zaledwie kilometr od domu. Poszukiwania do tej pory nie przyniosły rezultatu.
Jowita Zielińska zaginęła pod Rypinem. Trwają poszukiwania 30-latki
Jowita Zielińska ostatni raz była widziana w sobotę 6 lipca, po wyjściu z pracy w sklepie mięsnym w Rypinie. 30-latka jechała rowerem do domu, do którego jednak nie dotarła. Ślad po niej zaginął. I choć minęły już dwa tygodnie, to do tej pory nie udało się ustalić, co się z nią stało.
Zagadkę tajemniczego zaginięcia Jowity Zielińskiej spróbowali rozwiązać dziennikarze "Interwencji" Polsat News i udali się w miejsce, gdzie ostatni raz widziano kobietę. Jak ustalili, część trasy do domu pokonała ze znajomym Leszkiem, który przedstawił swoją wersję historii: - Odebrałem ją o 12:30, jechaliśmy na Rogowo, co zajmuje nam 15-20 minut. Wysadzam ją na parkingu przed zakładem, gdzie jest brama wjazdowa. Wysiadając zawsze mówi: dobra, do wtorku. Bo od wtorku dopiero zaczynamy handel. Wysiadła z samochodu no i po prostu ślad zaginął - powiedział.
Kilka osób widziało Jowitę przejeżdżającą przez miejscowość Rojewo. Była godzina 14:00, a 30-latka była sama. - W tym miejscu urwał się sygnał telefonu i była ostatni raz widziana. Mogła skręcić w kierunku Lisin. Od domu, gdzie mieszkała, dzielił ją niecały kilometr. Również mogła jechać w prawą stronę w kierunku lasu, w kierunku Lipca lub prosto w kierunku Skępego. Wszystkie te możliwości są dzisiaj jeszcze brane pod uwagę - wyjaśnił "Interwencji" wójt Rogowa Zbigniew Zgórzyński.
30-letnia Jowita zapadła się pod ziemię. "Nikt nie wie, co się stało"
- Nikt tak naprawdę nie wie, co się stało. To był bardzo gorący dzień, mogłaby zasłabnąć, ale przecież przeszukiwaliśmy ten cały teren i nie ma po prostu śladu. Po ewentualnym wypadku też musiałoby coś zostać, prawda? Jeśli chodzi o kwestię porwania, oczywiście bierzemy to pod uwagę, ale nie ma ani jednego śladu. To była rozsądna dziewczyna, zresztą z jakiego powodu miałaby wsiadać tak blisko domu - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami szwagier zaginionej, Dawid Zieliński. Bliscy wykluczają teorię, że Jowita mogłaby odebrać sobie życie. Twierdzą, że "to nie był taki typ człowieka". Na co dzień 30-latka mieszkała z teściami, choć sama od 6 lat była wdową. Jej mąż zmarł pół roku po ślubie.
Policja już wcześniej apelowała do ewentualnych świadków o przekazywanie nagrań z monitoringu na posesjach czy z wideorejestratorów samochodów przejeżdżających 6 lipca trasą Rogowo - Skępe między 13:00 a 15:00. Na razie jednak poszukiwania nie przyniosły efektów. Zaginionej Jowity Zielińskiej nie udało się odnaleźć, ani nawet ustalić, co się z nią stało.
Jowita Zielińska ma 170 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, ma rude włosy, sięgające do ramion i zielone oczy. W dniu zaginięcia ubrana była w czarne krótkie spodenki i bluzkę w kratkę. Jechała ciemnozielonym rowerem typu damka z koszykiem przy kierownicy.
Źródło: Radio ZET / interwencja.polsatnews.pl / Policja
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET