Kobieta wzięła L4, w takiej sytuacji przyłapał ją ZUS. Zaskakujący finał

2 min. czytania
06.08.2024 11:40
Obserwuj nas na Google

ZUS odebrał zasiłek chorobowy kobiecie, którą podczas kontroli nakrył przy komputerze na L4. Ta odwołała się od decyzji i sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Toruniu. Właśnie zapadł wyrok - kobieta odzyskała zasiłek, a ZUS musi jej również zwrócić koszty procesu.

Człowiek przy komputerze
fot. Lukasz Szczepanski/REPORTER (zdj. ilustr.)

Kobieta była na L4. Kontrola ZUS zastała ją przy komputerze

Pani Aneta (imię zostało zmienione) prowadzi małą działalność, zajmując się głównie sprzedażą nawozów i środków ochrony roślin. Kobieta w maju zeszłego roku w wypadku doznała urazu barku, ale z uwagi na specyfikę branży na L4 poszła dopiero w październiku. Lekarz wystawił jej zwolnienie do końca marca. Jednak jeszcze w październiku w jej biurze pojawili się kontrolerzy ZUS i zastali ją przy komputerze. Niedługo potem zapadła decyzja o odebraniu jej zasiłku za cały okres zwolnienia. Kobieta postanowiła się odwołać i sprawa trafiła do sądu. Sytuację pani Anety opisał lokalny portal Nowości.

Redakcja poleca

Kobieta prowadzi biuro przy własnym domu i zatrudnia trzech pracowników. Jako jedyna ma dostęp do finansów firmy. Pani Aneta była w biurze, kiedy pojawili się tam kontrolerzy ZUS, udający klientów. I choć na drzwiach wisiała karta informująca, że jest nieczynne, weszli do środka. Kobieta siedziała przy włączonym komputerze, ale powiedziała, że ich nie obsłuży. "Gdy się natomiast ujawnili jako pracownicy ZUS-u, nie pomogły tłumaczenia, że kobieta chciała tylko sprawdzić dokonanie ważnego przelewu (podatku), jako jedyna w firmie posiadająca dostęp do elektronicznych finansów" - opisują Nowości.

Sąd stanął po stronie kobiety. Odzyskała zasiłek

Zdaniem ZUS kobieta, będąc na zwolnieniu, wykonywała pracę zarobkową, dlatego odebrano jej w całości zasiłek chorobowy. Pani Aneta postanowiła odwołać się od tej decyzji. Sprawę rozstrzygał Sąd Rejonowy w Toruniu, gdzie analizowano protokół pokontrolny ZUS, dokumentację medyczną i przesłuchiwano świadków oraz samą kobietę. Właśnie zapadł wyrok. Jak opisują Nowości, sąd uznał, że kobieta "nie łamała zasad prawidłowego wykorzystywania L4". Znacznie ograniczyła aktywność zawodową, nie sprzedawała towaru ani nawet nie spotykała się z klientami.

- Ubezpieczona nadal natomiast wykonywała czynności, które wiązały się z dostępem do jej rachunku bankowego i kontaktami z urzędami. Chodziło o płatności dla pracowników, klientów i urzędów. Sprawdzała, czy klienci zapłacili, a jeżeli tego nie zrobili, to pisała do klienta sms lub dzwoniła, prosząc o zapłatę. Operacje na rachunku i zestawienie należności ubezpieczona wykonywała z reguły w sobotę. Nie były to czynności obciążające: trwały kilka minut - Nowości przytaczają słowa sędziego Andrzeja Kurzycha. W efekcie kobieta odzyskała prawo do zasiłku, a dodatkowo ZUS musi jej zwrócić koszty postępowania sądowego, wraz z odsetkami. Wyrok jest nieprawomocny.

Źródło: Radio ZET / Nowości

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET