Kontrowersje wokół wystawy w Gdańsku. Spór o patriotyzm dotarł do rządu

4 min. czytania
26.06.2024 11:14
Obserwuj nas na Google

Wystawa główna Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku musi być przykładem tego co nas łączy, nie dzieli. Fragmenty ekspozycji dotyczące rotmistrza Witolda Pileckiego, ojca Maksymiliana Kolbego oraz rodziny Ulmów powinny zostać natychmiast przywrócone - napisał wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. - Nie może być tak, że z wystawy zostają usunięte postaci, które miały wielki wpływ na naszą historię, na ratowanie istnień ludzkich w czasie II wojny światowej - powiedziała reporterowi Radia ZET Maciejowi Bąkowi wiceminister kultury Bożena Żelazowska. - Rolą polityków jest zarządzanie resortami, które im powierzono. Nie jest ich rolą mówienie, co naukowy, historycy, muzealnicy, czy artyści wyrażają w swoich dziełach - skomentował sprawę dla Radia ZET dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku prof. Rafał Wnuk.

Muzeum II WŚ w Gdańsku
fot. Karol Makurat/REPORTER
  • Kontrowersja wokół eksponatów w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku wywołuje debatę na poziomie narodowym
  • Dyrekcja muzeum zdecydowała o usunięciu z wystawy fragmentów ekspozycji dotyczących rotmistrza Pileckiego, ojca Kolbego oraz rodziny Ulmów
  • Sprawą naruszenia praw autorskich w ekspozycji zajął się sąd

"Wystawa główna Muzeum II WŚ w Gdańsku musi być przykładem tego co łączy"

Dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którą od kwietnia zarządza prof. Rafał Wnuk, poinformowała o planowanych i wprowadzonych już zmianach na wystawie głównej. Ma ona powrócić do stanu z 2017 roku. Były dyrektor instytucji dr Karol Nawrocki ocenił działanie obecnych władz jako "nieprzyzwoite".

Sprawę w środę w mediach społecznościowych skomentował wicepremier, szef MON i lider ludowców. "Wystawa główna Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku musi być przykładem tego co nas łączy, nie dzieli. Usuwanie z niej tych, którzy dawali świadectwo patriotyzmu i niezłomnej walki o dobro Ojczyzny jest niedopuszczalne" - ocenił Kosiniak-Kamysz we wpisie na platformie X.

Jak podkreślił, "fragmenty ekspozycji dotyczące rotmistrza Witolda Pileckiego, ojca Maksymiliana Kolbego oraz rodziny Ulmów powinny zostać natychmiast przywrócone". Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku we wtorek na swojej stronie poinformowało, że "zamierza przywrócić spójność całej wystawie". "Obecnie powracamy do pierwotnej wersji scenariusza oraz wizji autorów sekcji «System obozów koncentracyjnych» i «Droga do Auschwitz» części wystawy zatytułowanej «Groza wojny»" - poinformowała placówka w internecie.

- To co się stało w nocy z 24 na 25 czerwca w muzeum w Gdańsku nie powinno mieć miejsca. Nie może być tak, że z wystawy zostają usunięte postaci, które miały wielki wpływ na naszą historię, na ratowanie istnień ludzkich w czasie II wojny światowej. Na to nie ma naszej zgody, na to nie ma mojej zgody - powiedziała reporterowi Radia ZET Maciejowi Bąkowi wiceminister kultury Bożena Żelazowska. - Przestrzegam przed robienie kolejnego frontu wojny polsko-polskiej o historię. My już mamy dostatecznie dużo wojen polsko-polskich i bardzo bym chciał, żeby wreszcie wokół tego muzeum zapanował spokój, i żeby to historycy, a nie politycy decydowali o tym, co na wystawie ma się znaleźć - dodał reporterowi Radia ZET marszałek Sejmu Szymon Hołownia.

- Rolą polityków jest zarządzanie resortami, które im powierzono. Nie jest ich rolą mówienie, co naukowy, historycy, muzealnicy, czy artyści wyrażają w swoich dziełach - skomentował sprawę dla Radia ZET dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku prof. Rafał Wnuk.

Spór o wystawę główną w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku toczył się od 2017 roku, czyli od otwarcia muzeum, które budował i przygotowywał zespół pod kierownictwem prof. Pawła Machcewicza. Dwa tygodnie po otwarciu muzeum (2017 r.) Machcewicza zastąpił na stanowisku dr Karol Nawrocki, który wcześniej był naczelnikiem Oddziałowego Biura Edukacji Publicznej IPN w Gdańsku (obecnie jest prezesem IPN).

Nowe kierownictwo muzeum zmieniło wystawę główną której autorami byli: Paweł Machcewicz, Janusz Marszalec (obecny z-ca dyrektora MIIWŚ), Piotr M. Majewski i Rafał Wnuk (obecny dyrektor MIIWŚ). Nie zgodzili się oni ze zmianami traktując je "jako ingerencję polityczną w przekaz ideowy wystawy oraz naruszenie praw autorskich".

W 2018 roku sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Gdańsku. Dwa lata później sąd oddalił 26 z 28 żądań byłych dyrektorów muzeum, w tym 16 z 17 żądań w sprawie wprowadzonych zmian i uzupełnień na wystawie głównej. "Z siedemnastu żądań, uwzględniona zostało tylko jedno - usunięcia z wystawy głównej MIIWŚ filmu produkcji IPN pt. «Niezwyciężeni»" - podkreśliło MKiDN w komunikacie przesłanym po ogłoszeniu wyroku w październiku 2020 r.

Sąd zdecydował ws. wystawy

Oddalone zostały natomiast żądania dotyczące m.in.: usunięcia z wystawy głównej MIIWŚ portretu ojca Maksymiliana Marii Kolbego wraz ze stanowiskiem multimedialnym poświęconym jego postaci; usunięcia z wystawy głównej portretu Witolda Pileckiego wraz ze stanowiskiem multimedialnym dotyczącym jego postaci; usunięcia z wystawy głównej zdjęcia powstańców warszawskich składających przysięgę wojskową przed wstąpieniem do oddziału podczas mszy św.; usunięcia z wystawy głównej zdjęcia rodziny Ulmów wraz ze stanowiskiem multimedialnym "Polacy ratujący Żydów"; usunięcia z wystawy głównej maski pośmiertnej bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego (ofiary KL Dachau) wraz z ekspozytorem poświęconym kaźni duchowieństwa w obozach koncentracyjnych; usunięcia z wystawy głównej eksponatu w postaci "Spisu pomordowanych Polaków w KL Dachau" sporządzonego w 1946 r. przez zespół ks. Edmunda Charta (więźnia Dachau).

Sąd uznał jednak, że wystawa i scenariusz są chronioną twórczością a muzeum reprezentowane przez Nawrockiego naruszyło prawa autorów wystawy i zasądził od MIIWŚ kwotę 10 tys. zł na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym.

Rok temu Sąd Apelacyjny w Warszawie potwierdził wyrok I instancji, uznając, że muzeum reprezentowane przez ówczesnego dyrektora Nawrockiego "naruszyło prawa autorskie oraz dobre imię autorów wystawy jako historyków". Sąd jednak nie nakazał przywrócenia pierwotnego kształtu ekspozycji ze względu na to, że zmiany – zdaniem sądu – nie były zauważalne dla większości odbiorców. Zadecydował natomiast o zaprzestaniu wyświetlania animacji IPN w ostatniej części wystawy głównej, natomiast nie nakazał przywrócenia poprzedniego zwieńczenia ekspozycji.

Sąd Apelacyjny podtrzymał także interpretację sądu pierwszej instancji, w tym zadośćuczynienie w formie wypłaty odszkodowania przez MIIWŚ na rzecz Stowarzyszenia Pomocy Osobom Autystycznym. W kwietniu 2024 r. kierownictwo nad muzeum przejęli dwaj autorzy scenariusza – Rafał Wnuk i Janusz Marszalec.

Zdaniem obecnych władz i twórców pierwotnej wystawy głównej, działania dyrektora Nawrockiego "wypaczyły sens stworzonej przez autorów opowieści". "Były też pierwszą próbą odgórnego narzucenia jednej wersji interpretacji wydarzeń II wojny światowej pod hasłem państwowej polityki historycznej" - jak podano na stronie muzeum.

Źródło: Radio ZET/PAP: Rafał Białkowski

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET