Katastrofa samolotu, pilot zginął na miejscu. "Maszyna spłonęła doszczętnie"
75-letni pilot zginął w katastrofie samolot, do której doszło w niedzielę o poranku w Lipowej niedaleko Żywca (woj. śląskie) - poinformował rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu. Służby podkreślają, że choć załogi szybko dotarły na miejsce, to nie było szans na ratunek.
Lipowa. Katastrofa samolotu, nie żyje pilot
Zgłoszenie o rozbiciu się samolotu w w Lipowej niedaleko Żywca (woj. śląskie) służby otrzymały w niedzielę przed godz. 9. Więcej informacji przekazał w rozmowie z mediami mł. kpt. Tomasz Kołodziej z Komendy Powiatowej PSP w Żywcu.
- Za sterami samolotu znajdował się 75-letni mężczyzna, który poniósł śmierć na miejscu - przyznał strażak w rozmowie z PAP. Z kolei dziennikarzom "Faktu" powiedział, że "nasze załogi szybko dojechały na miejsce, ale szans na ratunek nie było", a "maszyna spłonęła doszczętnie".
75-latek poruszał się jednomiejscowym samolotem amatorskim J-1 Prząśniczka. To maszyna zaprojektowana w latach 60. XX w. w Polsce. Rzecznik PSP dodał również, że przyczyny katastrofy są ustalane przez śledczych pod nadzorem prokuratorskim z udziałem przedstawiciela komisji badania wypadków lotniczych.
Jak podał "Fakt", senior korzystał "w ramach rekreacji" z lądowiska miejscowego Aeroklubu ŻAR. "Jak wynika z relacji świadków, krótko po starcie doszło do tragicznego wypadku. Samolot nie nabrał wystarczającej wysokości i rozbił się niedaleko lądowiska i natychmiast stanął w płomieniach" - czytamy w artykule.
Źródło: Radio ZET/PAP/Fakt.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET