Nowe informacje dot. wypadku w Warszawie. Sąd zdecydował ws. kierowcy
Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował trzymiesięczny areszt dla kierowcy podejrzanego o spowodowanie tragicznego wypadku na ul. Woronicza w Warszawie - poinformował PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba.
Wypadek na Woronicza w Warszawie. Areszt dla kierowcy
Prokurator poinformował w czwartek, że wniosek o areszt związany był m.in. z grożąca mężczyźnie surową karą i w związku z tym obawą ucieczki. W środę zaś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie informował, że zostało wszczęte śledztwo w kierunku spowodowania katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której śmierć poniosły dwie osoby, co jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
Prof. Piotr Antoni Skiba podkreślił, że w tej sprawie prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów kierowcy. Zarządzono przeprowadzenie sekcji zwłok dwóch ofiar wypadku oraz powołano biegłych niezbędnych do zbadania przebiegu tego zdarzenia. Stan rannych przewiezionych do szpitali jest stabilny.
Tragedia w Warszawie. Nie żyją dwie osoby
We wtorek kierowca samochodu osobowego wjechał w przystanek autobusowy przy ul. Woronicza. Jedna osoba zmarła na miejscu, pięć, w tym dziecko, trafiło do szpitala. Kilka godzin po zdarzeniu zmarła druga poszkodowana osoba. W szpitalu przebywają trzy kobiety - 33-latka, 34-latka i 48-latka, które przyjęto z obrażeniami głowy i nóg, zaś 3,5-letnie dziecko zostało przewiezione w stanie ciężkim, ale stabilnym. Ma ono uszkodzoną twarzoczaszkę i nogi.
Śledczy ustalili, że mężczyzna kierował samochodem, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość. Rzecznik prokuratury potwierdził w rozmowie z PAP, że kierujący miał wcześniej zabrane prawo jazdy. - Wedle informacji, które uzyskaliśmy, wynika, że w lutym tego roku ten kierowca odzyskał uprawnienia do kierowania pojazdami mechanicznymi. Wcześniej był karany za spowodowanie wypadku w ruchu drogowym - powiedział prok. Skiba. Wiadomo, że mężczyzna nie był pod wpływem środków odurzających ani alkoholu.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET