Rząd rozważa "opcję atomową" ws. TK. Szykuje się kolejna wojna z Dudą?
Jak ustalił Onet, Sejm najprawdopodobniej nie wybierze nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego w miejsce tych, którzy w najbliższych miesiącach kończą się kadencje. Donald Tusk ma być zwolennikiem radykalnych kroków, by nie legitymizować instytucji zdominowanej przez nominatów PiS. W grze jest jeszcze jedno rozwiązanie, które może się z kolei spotkać ze zdecydowaną reakcją Andrzeja Dudy.
Władza "rozprawi się" z Trybunałem Konstytucyjnym? Na razie ignoruje decyzje TK
Trybunał Konstytucyjny to jedna z instytucji, którą PiS w czasie swoich rządów przejął w całości. Od 2021 roku cała piętnastka sędziów to nominaci partii Jarosława Kaczyńskiego. TK co jakiś rzuca "kłody pod nogi" nowej władzy, wydając tzw. zabezpieczenia. Najpierw ws. zmian w TVP, a niedawno ws. sejmowej komisji śledczej badającej wykorzystywanie programu szpiegującego Pegasus. W obydwu przypadkach werdykty Trybunały miały oznaczać, że działania rządu Donalda Tuska są pozbawione postaw prawnych.
Rząd jednak ignoruje decyzje TK. Mało tego, Sejm w marcu przyjął uchwałę "w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015-2023 w kontekście działalności Trybunału Konstytucyjnego". Uznano w niej, że uchwały podjęte przez PiS, odwołujące wybór prawidłowo wybranych w 2015 roku sędziów i wybór na ich miejsce sędziów-dublerów, były nielegalne. Tak samo przewodnicząca TK Julia Przyłębska została uznana za osobę, która kieruje tym organem w sposób bezprawny.
I tak koalicja rządząca miała nadzieję przeczekać do przyszłego roku, gdy zmieni się prezydent. Jeśli na to stanowisko wybrany zostałby ktoś z KO, Lewicy lub Trzeciej Drogi, można będzie zmiany w Trybunale przeprowadzić "po bożemu", a więc drogą ustawową. Do tego czasu będzie jednak trwał pat, a jego kolejną oznaką, jest fakt, iż w najbliższych miesiącach (począwszy od grudnia 2024) kończą się kadencje pięciorga sędziów, w tym wspomnianej Przyłębskiej.
- Zastanawiałem się, czy powinniśmy obsadzać miejsca, które za chwilę zwolnią się w Trybunale i konkluzja ekspertów jest taka, że nie powinniśmy, nawet jeśli by jakimś cudem znaleźli się chętni, by pracować z Julią Przyłębską w Trybunale Konstytucyjnym i być tam mniejszością. Nie obsadzać, nie wchodzić do tego zatrutego źródła, poczekać aż będziemy mogli rozwiązać tę sprawę systemowo - powiedział podczas środowej konferencji prasowej marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
Rząd rozważa "opcję atomową". Co zrobiłby Duda?
Jak ustalił Onet, Hołownia brał pod uwagę możliwość uzupełnienia składu TK pięcioma osobami wybranymi z poparciem obecnej koalicji. Wnioski, do których przekonano marszałka, są jednak takie, że działania te byłyby legitymizacją chaosu legislacyjnego. A ten chaos koalicja chce uporządkować, de facto budując TK od zera.
Z informacji Onetu wynika, że w spotkaniu z Hołownią uczestniczyli m.in. Donald Tusk, marszałkini Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, byli prezesi TK, była sędzia TK i była Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Ewa Łętowska, obecny RPO prof. Marcin Wiącek oraz minister sprawiedliwości prof. Adam Bodnar.
To spotkanie było po to, żeby przekonać Hołownię, że nie warto robić niczego, co zalegalizuje ten trybunał
Wiadomo, że zwolennikiem zdecydowanych i niekompromisowych działań wobec Trybunału jest przede wszystkim premier Tusk. Co dalej? Jak podał Onet, w kręgach rządowych rozważana jest "opcja atomowa", czyli obcięcie budżetu Trybunału Konstytucyjnego. To z kolei mogłoby skutkować kolejną wojną między rządem a otoczeniem prezydenta. Andrzej Duda mógłby bowiem na początku przyszłego roku skierować ustawę budżetową do - nomen omen - Trybunału, który musiałby się wypowiedzieć w swojej sprawie. - PiS zbierze owoce tego, co robiło z tą instytucją przez osiem lat. To będzie powolne gnicie - podsumował jeden z rozmówców Onetu.
Źródło: Radio ZET/Onet
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET