Spółdzielnia ostrzega lokatorów. Mieszkańcy dostali takie SMS-y
Jedna ze spółdzielni mieszkaniowych w Bydgoszczy rozesłała do lokatorów SMS-y z ostrzeżeniem przed firmą oferującą wymianę grzejników. Jej pracownicy chodzą po mieszkaniach i oferują swoje usługi, powołując się na współpracę ze spółdzielnią. Ta jednak zaprzecza i apeluje o zgłaszanie takich sytuacji. "Gazeta Wyborcza" ustaliła, że część mieszkańców zdecydowała się skorzystać z propozycji firmy i wpłaciła zaliczki, jednak usługa nie u wszystkich została wykonana.
Ostrzeżenie dla lokatorów Spółdzielni "Budowlani" w Bydgoszczy
Spółdzielnia Mieszkaniowa "Budowlani" w Bydgoszczy w zeszłym tygodniu rozesłała do lokatorów SMS-y z ostrzeżeniem. "Na osiedlu działa firma oferująca wymianę grzejników bez wiedzy spółdzielni. Informujemy, że uzyskanie zgody jest konieczna, a firma nie współpracuje z nami" - treść SMS-a przytacza "Gazeta Wyborcza", która opisała sprawę. Podobne informacje pojawiły się też na klatkach schodowych. Pracownicy firmy mają chodzić po mieszkaniach i proponować wymianę grzejników, jednak - jak podkreśla spółdzielnia - formalnie nie mogą tego robić. Administracja zawiązała bowiem współpracę z inną firmą, a obie mają podobne do siebie nazwy, co dodatkowo może być mylące dla mieszkańców.
- Firma powołująca się na spółdzielnię nie uzyskała stosownej zgody Działu Gospodarki Energetycznej, który analizuje wniosek każdego mieszkańca i określa indywidualną moc wymienianego grzejnika - powiedział z rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Marcin Chmielecki, inspektor ds. organizacyjno-wizerunkowych ze Spółdzielni Mieszkaniowej "Budowlani".
Spółdzielnia o sprawie dowiedziała się po sygnale od mieszkanki jednego z bloków przy ul. Ogrody. Kobieta za wymianę dwóch grzejników zapłaciła 1,8 tys. zł, co ma znacznie przekraczać ceny rynkowe. Według ustaleń "Gazety Wyborczej" część lokatorów, która zapłaciła firmie, do tej pory nie doczekała się realizacji usługi. - Kilka osób dzwoniło w czwartek i pytało, czy pracownicy firmy, którzy chodzą po mieszkaniach, faktycznie są z naszej spółdzielni. Usłyszeliśmy, że fachowcy z tej firmy powołują się na współpracę ze spółdzielnią, a żadnej takiej umowy o współpracy nie ma - dodał Chmielecki.
Przedstawiciel spółdzielni przestrzega mieszkańców przed korzystaniem z usług firmy i apeluje do mieszkańców, by zgłaszali takie sytuacje zarówno do administracji osiedla, jak i na policję.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET