Tragedia na budowie w Bydgoszczy. Mężczyzna "nagle zasłabł"
Do tragedii doszło na terenie budowy domu jednorodzinnego w Bydgoszczy. Mężczyzna, który chciał zatrudnić się w firmie prowadzącej prace, zasłabł podczas rozmowy z jej właścicielem. Na miejsce wezwano służby medyczne, ale nie udało się go uratować. To tylko jedna z wielu sytuacji, które w czerwcu zostały zgłoszone do Okręgowego Inspektoratu Pracy w Bydgoszczy.
Śmierć na budowie w Bydgoszczy. Mężczyzny nie udało się uratować
Bydgoski oddział Państwowej Inspekcji Pracy co miesiąc publikuje aktualne statystyki dotyczące wypadków przy pracy w regionie. Właśnie pojawiło się zestawienie za czerwiec. W minionym miesiącu pracodawcy zgłosili łącznie 18 wypadków, w tym 3 śmiertelne, 8 ciężkich, 4 zbiorowe i 3 lekkie. To duży wzrost w porównaniu do maja, kiedy ogółem zgłoszonych zostało 8 wypadków. Opisy niektórych sytuacji potrafią poruszyć wyobraźnię i przypominają, że zawsze należy zwracać uwagę na kwestie bezpieczeństwa.
7 czerwca na terenie budowy domu jednorodzinnego w Bydgoszczy doszło do tragedii. Firma chciała zatrudnić nowego pracownika na umowę zlecenie. Ten stawił się na miejscu około godziny 7:00 rano. "Podczas rozmowy właściciela przedsiębiorstwa z mężczyzną doszło do nagłego zasłabnięcia mężczyzny - zatrzymania akcji serca. Na miejsce wezwano służby medyczne" - relacjonuje PIP. Mężczyzny nie udało się jednak uratować i zmarł. Do podobnego zdarzenia doszło 21 czerwca w zakładzie obróbki metalowych elementów w Chełmnie. Również w tym przypadku doszło do zasłabnięcia pracownika i - mimo udzielenia pierwszej pomocy - jego śmierci.
Trzeciemu śmiertelnemu wypadkowi w czerwcu uległ pracownik firmy z Torunia, zajmującej się wykonywaniem konstrukcji i pokryć dachów. Podczas budowy hali produkcyjnej w Grudziądzu mężczyzna spadł z wysokości około 15 metrów. Zmarł w szpitalu z wielonarządowymi urazami.
Niebezpieczna sytuacja w warsztacie w Bydgoszczy. "Odłamek trafił w oko"
Niektóre z sytuacji mogą być przestrogą przed nieuważnym zachowaniem w miejscu pracy. O tym, że zawsze trzeba pamiętać o zasadach bezpieczeństwa, przekonała się pracownica zakładu zajmującego się wyrobem garmażerii w Bydgoszczy. "Po smażeniu produktów gorący olej został zlany do wiadra, jakie następnie postawiono na posadzce. Poszkodowana w trakcie czyszczenia tac potrąciła nogą pojemnik. Doszło do wylania oleju, jaki oblał nogę kobiety. Poszkodowana doznała poparzenia termicznego II i III stopnia łydki i stopy" - opisuje bydgoski oddział PIP.
W Bydgoszczy doszło także do innego, dramatycznego zdarzenia, które skończyło się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. W jednym z bydgoskich warsztatów samochodowych podczas czyszczenia szlifierką z zamocowaną tarczową, drucianą szczotką, oderwał się jeden z jej metalowych elementów. Odłamek trafił w lewe oko mężczyzny i konieczne było wyciągnięcie go w szpitalu.
Duża część tzw. ciężkich wypadków to upadki z wysokości lub zdarzenia drogowe. Są jednak także sytuacje wynikające z nieuwagi. Pod koniec czerwca w hali produkcyjnej w miejscowości Gniewkówiec pod Inowrocławiem poważnych obrażeń doznała kobieta. To pracownica innej firmy z tej samej miejscowości. "Poszkodowana pomagała innemu pracownikowi w zlokalizowaniu awarii maszyny sztancującej. Prawą dłoń miała ułożoną na kole zębatym mechanizmu napędu. Strefa pracy nie była zabezpieczona przed dostępem. Drugi pracownik w tym czasie uruchomił napęd maszyny. Palec został wciągnięty przez mechanizm urządzenia. Spowodowało to rany otwarte palca prawej ręki" - czytamy w komunikacie PIP.
Źródło: Radio ZET / OIP w Bydgoszczy
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET