"To było ewidentnie zagrożenie". 13-latek namierzony w trakcie niebezpiecznej zabawy

2 min. czytania
02.08.2024 07:43
Obserwuj nas na Google

Policja musiała interweniować ws. 13-latka, który oślepiał laserem pilota śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wiadomo, co czeka teraz nieletniego chłopaka. Urząd Lotnictwa Cywilnego podał z kolei dane na temat tego typu incydentów, których w tym roku zanotowano już ok. 90.

13-latek namierzony
fot. Damian Klamka/East News (zdjęcie ilustracyjne)

13-latek namierzony. Oślepiał laserem pilota śmigłowca

Do zdarzenia, o którym poinformowano w reportażu "Wydarzeń" Polsatu, doszło niedawno w jednym ze śląskich miast. Rafał Górnicki, pilot Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, czekał wieczorem w helikopterze na załogę i pacjenta, który miał zostać przetransportowany do szpitala w Siemianowicach Śląskich. Nagle mężczyzna odczuł, że w jego oczy świeci wiązka światła. - To było jasne, zielone światło, które oświetlało śmigłowiec. To ewidentne zagrożenie. Osłoniłem się i odwróciłem do tyłu - relacjonował.

To był laser. Nic dziwnego, że pilot natychmiast wezwał policję, podając swoje położenie oraz prawdopodobne źródło światła. Sytuacja tak uniemożliwiała bowiem start maszyny, a co za tym idzie, stanowiła zagrożenie dla zdrowia i życia pacjenta, który miał być nią przewieziony. Policja ustaliła, że źródłem światła laserowego jest balkon z mieszkania oddalonego o ok. pół kilometra od lądowiska dla śmigłowców.

Redakcja poleca

- Okazało się, że czyn ten popełniał nieletni, który całkowicie nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia jakie powoduje - przekazała w rozmowie z Polsatem nadkom. Tatiana Lukoszek z Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich. Sprawca czynu miał 13-latek i bawił się urządzeniem wyposażonym w laser. Chłopak został złapany na gorącym uczynku zaledwie 20 minut po zgłoszeniu, jego sprawą zajmie się teraz sąd rodzinny.

Ponad 200 incydentów rocznie. "Najwięcej latem"

Jak podkreślił w rozmowie z Polsatem kierownik działu zarządzania bezpieczeństwem LPR Łukasz Chalubka, nie zawsze udaje się złapać sprawcę, ponieważ zanim zostanie on namierzony, może oddalić się z miejsca zdarzenia i trudno mu potem cokolwiek udowodnić. Przypomniał też historię z Warszawy sprzed kilku lat, gdy jeden z lekarzy LPR doznał uszkodzenia siatkówki, co uniemożliwiło mu wykonywanie zawodu.

Niestety, takie sytuacja się powtarzają, co znajduje odzwierciedlenie w statystykach. - W tym roku, na półmetku, mieliśmy ok. 90 takich incydentów - powiedziała Polsatowi Marta Chylińska z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Dodała, że rocznie dochodzi do ponad 200 takich zagrożeń, a "najwięcej zdarza się latem". Przypomniała, że za tak czyn grozi do roku pozbawienia wolności.

Źródło: Radio ZET/polsatnews.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET