Niebezpieczny chwast właśnie teraz zaczyna kwitnąć. Upodobał sobie Małopolskę

2 min. czytania
03.07.2024 10:53
Obserwuj nas na Google

Barszcz Mantegazziego to kuzyn bardziej znanego barszczu Sosnowskiego, który wywołuje podobnie groźne objawy. Wystarczy przebywać w pobliżu rośliny, a już można narazić się na wydzielane przez nią toksyny. Małopolska to jedno z trzech województw, gdzie jest go najwięcej, a lipiec to czas jego kwitnienia.

Barszcz
fot. M.Lasyk/REPORTER

Barszcz Mantegazziego. Groźny jak barszcz Sosnowskiego

Barszcz Mantegazziego to roślina podobna do barszczu Sosnowskiego i podobnie niebezpieczna. Kontakt z nią wywołuje poparzenia, które mogą doprowadzić do martwicy skóry lub zostawić blizny na całe życie.

Rośliny z rodziny barszczy kaukaskich powinny być usuwane. To chwasty, z których nie ma pożytku, a mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. Rosną na łąkach w pobliżu rzek, przy polach uprawnych i na terenach podmiejskich. Występują w Europie i Ameryce Północnej. W Polsce zasiedlają obszary w trzech województwach:

Redakcja poleca

Jak rozpoznać Barszcz Mantegazziego? Objawy po kontakcie

Barszcz Mantegazziego ma wąskie i ostro zakończone liście. Jest podobny do barszczu Sosnowskiego i obie rośliny łatwo ze sobą pomylić. Może osiągać wysokość kilku metrów, jego kwiaty są białe lub różowe, przypominają duże parasole.

Kontakt z barszczem Mantegazziego może spowodować zapalenie spojówek, wywołać nudności lub wymioty, być przyczyną bólu głowy. Toksyczne substancje unoszą się wokół rośliny, dlatego najlepiej do niej nawet nie podchodzić, a już na pewno jej nie dotykać. Uważać powinni szczególnie alergicy, osoby starsze i dzieci.

- Oparzenia barszczami kaukaskimi podobne są do tych powstających po oparzeniu wrzątkiem (II i III stopnia). W słoneczne dni pojawiają się one od pół do dwóch godzin od kontaktu z toksyczną rośliną. Jest to skutek działania furanokumaryn, związków zawartych w sokach i wydzielinach tej toksycznej rośliny, które wiążą się z DNA komórek skóry. Skutkiem jest fotodermatoza, czyli oparzenie. Po czasie przekształca się w blizny, które pozostają nawet do kilku miesięcy lub nie znikają w ogóle - mówi "Gazecie Wyborczej" dr Krzysztof Maraszewski z przychodni dermatologicznej w Zakopanem.

Jak przestrzega lekarz, jeżeli obszar kontaktu był duży, a pomoc nie została szybko udzielona, uszkodzona skóra może ulec martwicy. - W przypadku kontaktu z barszczem należy natychmiast przemyć skórę letnią wodą z mydłem oraz unikać ekspozycji na słońce przez minimum 48 godzin - dodaje lekarz.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET/wyborcza.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET