Dwóch lekarzy winnych śmierci bliźniąt. Jeden z nich wciąż pracuje w tym szpitalu
Rodzice bliźniąt, które zmarły w szpitalu przy ul. Borowskiej we Wrocławiu, czekali 7 lat na wyrok. O śmierć dzieci z bliźniaczej ciąży z in vitro oskarżono trzech lekarzy - jednego uniewinniono, dwóch z nich sąd uznał za winnych. Do tragicznego zdarzenia doszło w 2011 roku. - Jeden z tych lekarzy jest zatrudniony w naszej klinice - powiedział portalowi RadioZET.pl 2 lipca Tomasz Król, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
Wrocław. Tragiczna śmierć bliźniąt. Dwóch lekarzy uznano za winnych
Do tragedii doszło w maju 2011 roku. Do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przyjęto panią Katarzynę. Kobieta była w zaawansowanej bliźniaczej ciąży z in vitro. Ciężarna spędziła kilka tygodni na obserwacji na oddziale patologii ciąży Kliniki Ginekologii i Położnictwa. Śledczy ustalili, że lekarze zbyt rzadko wykonywali jej badania KTG i nie zwrócili uwagi na to, że nie słychać tętna jednego z chłopców. 31 maja pani Katarzyna zaczęła krwawić. Lekarze podjęli decyzję o przeprowadzeniu cesarskiego cięcia. Wówczas okazało się, że jedno z bliźniąt nie żyło już od kilku dni, w związku z tym zagrożone było również życie ciężarnej. Drugie dziecko zmarło zaraz po porodzie.
Pan Robert, mąż kobiety o całym zdarzeniu zawiadomił prokuraturę. Śledztwo trwało kilka lat. Przez cztery lata przesłuchiwano świadków i zbierano opinie biegłych - później sporządzono akt oskarżenia. W końcu rodzice zmarłych bliźniąt stracili cierpliwość i wnieśli skargę na tzw. przewlekłość postępowania. Wrocławski Sąd Apelacyjny przyznał im za to po 10 tys. zł. W trakcie procesu oskarżeni lekarze ze szpitala przy ul. Borowskiej we Wrocławiu - Grzegorz M., Mariusz Z. i Aleksander P. - nie przyznawali się do winy. Wszyscy usłyszeli zarzut narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia bliźniąt.
Ostatecznie sąd skazał Grzegorza M. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Mężczyzna musiał również wypłacić rodzicom bliźniąt zadośćuczynienie w wysokości 100 tys. zł. Aleksander P. usłyszał wyrok 2 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, ponadto musiał wypłacić rodzicom 30 tys. zł. Mariusz Z., szef kliniki, został uniewinniony, ponieważ, gdy doszło do tragedii, przebywał na urlopie.
Jeden z winnych lekarzy nadal pracuje w klinice
Od tragicznych zdarzeń w szpitalu przy ul. Borowskiej minęło 13 lat - mimo to rodzice bliźniąt wciąż mają poczucie niesprawiedliwości. - Myśmy w tej sprawie tak naprawdę sprawiedliwości nie doczekali. Bo wyrok skazujący jest i to wyrok wskazujący poważną winę lekarzy. Wyrok karny. Natomiast kary są mało dotkliwe, kary w zawieszeniu. Jeden z lekarzy nadal pracuje w szpitalu - powiedział Radiu Wrocław pan Robert, ojciec zmarłych bliźniąt. O komentarz w tej sprawie zwróciliśmy się do rzecznika prasowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.
- Jeden z lekarzy jest zatrudniony w naszej klinice. Sprawa została wyjaśniona zarówno przez Sąd Lekarski, jak i w postępowaniu karnym. Zgodnie z obowiązującymi standardami i przepisami, nie możemy udzielać szczegółowych informacji dotyczących spraw personalnych - przekazał portalowi RadioZET.pl Tomasz Król, rzecznik prasowy USK we Wrocławiu. Zwrócił się również do rodziców zmarłych bliźniąt. - Jednocześnie chcę zauważyć, że nastąpiła zmiana na stanowisku dyrektora szpitala, dlatego w imieniu obecnego dyrektora chcę przekazać wyrazy współczucia z powodu straty, której Państwo doświadczyli oraz trudności zdrowotnych, z którym się zmagają. [...] Jesteśmy po to, by leczyć i pomagać, w związku z tym sytuacje takie, jak ta, są szczególnie trudne również dla nas - dodał rzecznik USK.
Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza/Radio Wrocław
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET