Wybuch w Zakładach Azotowych w Puławach. Poznaliśmy wstępne ustalenia prokuratury
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie eksplozji w Zakładach Azotowych w Puławach, do której doszło w poniedziałek 24 czerwca wieczorem. Wskutek wybuchu na linii produkcyjnej amoniaku poszkodowane zostały dwie osoby, z których jedna ciężko ranna trafiła do szpitala. Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie przekazała Radiu ZET wstępnie, co mogło doprowadzić do eksplozji.
Wybuch w Zakładach Azotowych Puławy. Wstępne ustalenia
Do wybuchu w zakładach w Puławach doszło w poniedziałek. Na instalacji przygotowania gazu w czasie uruchamiania podgrzewacza oparzonych zostało dwóch pracowników. - Jeden z pracowników w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem LPR do szpitala specjalistycznego w Łęcznej, a drugi – z lżejszymi obrażeniami – został opatrzony ambulatoryjnie i przetransportowany do Szpitala Miejskiego w Dęblinie - poinformowała rzeczniczka prasowa Grupy Azoty S.A. Monika Darnobyt.
Jak ustalił reporter Radia ZET Mateusz Kasiak, lubelska prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo, między innymi w kierunku spowodowania obrażeń ciała. We wtorek od rana przesłuchiwani są świadkowie. Powołany będzie biegły z zakresu medycyny sądowej, gdyż nie wiadomo, jak poważne obrażenia mają poszkodowani. Jak ustaliło Radio ZET, nie wyklucza się, że zawiodły sprawy techniczne. Komin instalacji był w czasie remontu.
Jak mówi Radiu ZET prokurator Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie, powodem wypadku mogły być wady techniczne komina po przeprowadzonym remoncie. - Mówimy tutaj o remoncie, całej dokumentacji remontowej, ewentualnie nieprawidłowościach, które musiały się pojawić w związku z tym, że doszło do wybuchu – powiedziała prokurator Agnieszka Kępka. Sprawdzane są wszystkie hipotezy, w tym ta, że do wybuchu doszło wskutek zdarzenia losowego.
Puławy. Akcja gaśnicza w zakładach azotowych zakończona
- Pierwsze oględziny miejsca zdarzenia wskazują, że nie doszło do uszkodzeń aparatów na instalacji. Wszystkie niezbędne służby zostały powiadomione. Trwa wyjaśnianie przyczyn zdarzenia – informowała rzeczniczka prasowa Grupy Azoty S.A. Monika Darnobyt.
Stan rannego, który trafił do Wschodniego Centrum Leczenia Oparzeń w Łęcznej, jest ciężki, ale stabilny. Rzeczniczka Grupy Azoty przekazała ponadto, że akcja gaśnicza została już zakończona. Praca w zakładzie, poza miejscem wypadku, przebiegała we wtorek normalnie.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET