Wypadek na Woronicza w Warszawie. Auto wjechało w przystanek, kolejna osoba nie żyje

2 min. czytania
13.08.2024 14:07
Obserwuj nas na Google

Na przystanek autobusowy na wysokości zajezdni przy ulicy Woronicza wjechał samochód osobowy, powodując śmierć jednej osoby na miejscu i raniąc pięć osób, w tym dziecko. Po godzinie 13 potwierdzono, że jedna z rannych kobiet zmarła w szpitalu, co podniosło liczbę ofiar śmiertelnych wypadku do dwóch. 

wypadek na woronicza
fot. East News

Wypadek w Warszawie na Woronicza. Samochód wjechał w przystanek

Według policji we wtorek około godziny 11 kierowca pojazdu marki SsangYong potrącił kobietę na przejściu dla pieszych, a następnie wjechał w przystanek, na którym stało dziewięć osób. - Niestety potrącona kobieta zmarła. Trzy osoby: dwie kobiety i dziecko zostały przewiezione do szpitali - przekazał mł. asp. Bartłomiej Śniadała ze stołecznej policji. Jeszcze później sprecyzował, że pięć osób trafiło do szpitali, w tym jedna z zagrożeniem życia.

- Ze zgłoszenia wynikało, że ludzie mają poważne obrażenia i część osób nie rusza się. Dyspozytor natychmiast na miejsce zdarzenia wysłał 9 zespołów ratownictwa medycznego. Rzeczywiście w pierwszej kolejności medyczne czynności ratunkowe były prowadzone z 3,5-letnim dzieckiem, którego stan jest ciężki. Dziecko ma uszkodzenia żuchwy, twarzoczaszki, kończyn dolnych oraz obrażenia wielomiejscowe. W tej chwili zostało przekazane lekarzom ze szpitalnego oddziału ratunkowego, którzy walczą o jego życie - mówił rzecznik Piotr Owczarski z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Meditrans na konferencji prasowej.

Redakcja poleca

Po godzinie 13 poinformowano, że w szpitalu zmarła 65-letnia kobieta. To ona oraz 3,5-letnie dziecko mieli być w najcięższym stanie spośród rannych przetransportowanych do szpitali. 45-letni kierowca, który był trzeźwy, nie odniósł żadnych obrażeń.

- Kierowca auta osobowego wykonał nagły, gwałtowny manewr i uderzył w przystanek. Wiata jest częściowo uszkodzona. Miejsce zdarzenia jest objęte monitoringiem, który został zabezpieczony do analizy - dodał reporter tvnwarszawa.pl. Na miejscu pracują policjanci, strażacy i służby medyczne.

Źródło: RadioZET.pl/PAP/tvnwarszawa.pl

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET