„Nie można swobodnie oddychać". Mieszkańcy obwiniają giganta o chemiczny odór
„Drażni gardło, wywołuje mdłości i wdziera się do domów”. Mieszkańcy Poznania mają już dość chemicznego smrodu, który regularnie paraliżuje ich dzielnicę. Ludzie na własną rękę prowadzą dzienniki i wskazują palcem na potężnego sąsiada – fabrykę Volkswagena. Ta odpiera zarzuty, pokazując sterylne raporty pokontrolne.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie dolegliwości powoduje chemiczny zapach w dzielnicy Zieliniec.
- Dlaczego mieszkańcy Zieliniec sugerują instalację e-nosów.
- Co mówi Volkswagen Poznań na temat emisji substancji lotnych.
- Które instytucje zostały poinformowane o problemie zapachowym.
Chemiczny odór w dzienicy Poznania. „Wdziera się do domów"
Mieszkańcy dzielnicy Zieliniec w Pozananiu skarżą się na uporczywy i drażniący smród, którego - jak twierdzą - źródłem jest pobliska fabryka Volkswagena. - Zapach kojarzy się nam z jakimś elementem pochodzenia chemicznego. Ja nawet kojarzę to czasami ze zmywaczem do paznokci - mówi Radiu ZET jedna z mieszkanek.
- Przebywając na powietrzu, człowiek przestaje mieć możliwość swobodnego oddychania, musi zakrywać nos, a najlepiej uciec do zamkniętego pomieszczenia. Wiele osób skarży się na podrażnione gardło, a nawet oczy. U mnie wywołuje on odczucie złego samopoczucia i mdłości - dodaje.
Kobieta wyjaśnia, że zapach pojawia się w różnych rejonach, w zależności od kierunku wiatru. Chemiczny smród ma być najbardziej wyczuwalny najczęściej w godzinach od 13.00 do 14.00. - Ostatnio odór czułam między godz. 21.00 a 22.00, co utrudniało wywietrzenie mieszkania, bo smród wdzierał się do domu - słyszymy.
Mieszkańcy problem zgłaszali zarówno do państwowych organów, jak i samej fabryki Volkswagen Poznań. - Jesteśmy w tym bardzo uczciwi i rzetelni, zapisujemy daty i godziny, w których czujemy ten zapach, bo chcemy, żeby ktoś powiązał to z jakimś procesem produkcyjnym czy czynnościami, które są wykonywane na terenie tego zakładu pracy - mówi kobieta. O sprawie poinformowany został też Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który wszczął w fabryce kontrolę.
Firma zapewnia, że przestrzega restrykcyjnych norm
Volkswagen Poznań zapewnia, że przestrzega restrykcyjnych norm unijnych w zakresie dopuszczalnej emisji substancji lotnych. - Co więcej, jesteśmy na poziomie emisji 10 gramów na metr sześcienny polakierowanej powierzchni, czyli ponad trzykrotniej mniej, niż mówi standart unijny - mówi rzeczniczka poznańskiego oddziału firmy, Patrycja Kasprzyk.
Dodaje, że przeprowadzone dotychczas kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości. - W środę odbyła się kolejna, również niezapowiedziana kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - informuje Patrycja Kasprzyk. Zgodnie z raportem pokontrolnym „mierniki nie odnotowały obecności lotnych związków organicznych, nie był też wyczuwalny uciążliwy zapach".
Mieszkańcy proponują specjalną instalację. Chodzi o e-nosy
Zdaniem mieszkańców, problem nie leży w przestrzeganiu unijnych norm. „Polega na tym, że te badania całkowicie mijają się z rzeczywistością, którą oddychają ludzie. Urządzenia inspekcji mierzą suchą chemię, ale ignorują zapach, ponieważ w Polsce wciąż nie ma obowiązującej ustawy antyodorowej. Dla urzędników odór jest czymś subiektywnym, czego nie mają jak oficjalnie wykazać ani ukarać. W efekcie raporty pokazywane przez zakłady czy inspektorat mogą twierdzić, że powietrze jest czyste, podczas gdy mieszkańcy nie mogą otworzyć okien" - argumentują.
Proponują też stworzenie instalacji nowoczesnych czujników, tzw. e-nosów, które pozwoliłyby na obiektywną diagnozę skali problemu, precyzyjne zlokalizowanie źródła nieprzyjemnego, drażniącego zapachu, działanie z wyprzedzeniem i podjęcie działań naprawczych.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET