Nie żyje znany biznesmen ze Śląska. Świadkowie zdradzają niepokojące szczegóły

2 min. czytania
18.03.2024 13:22
Obserwuj nas na Google

Nagranie z makabrycznego wypadku w Ustroniu, w którym zginął biznesmen spod Rybnika Damian Ogrodowski, jest wstrząsające. Widać na nim, jak sportowy mercedes z impetem uderza w naczepę ciężarówki. Media dotarły do świadków tego zdarzenia, którzy zdradzają niepokojące szczegóły. 

Karambol w Ustroniu
fot. policja.pl, Twitter/@MattyZiomal

W piątek 15 marca w Ustroniu doszło do makabrycznego wypadku. Uczestniczyły w nim cztery samochody. Wszystko zaczęło się od sportowego mercedesa, który z ogromną siłą uderzył w naczepę ciężarówki. Mężczyzna zginął na miejscu, a kierująca osobową toyotą - ta stała przed samochodem ciężarowym - kobieta trafiła do szpitala. Luksusowym autem kierował Damian Ogrodowski, biznesmen zajmujący się remontami i budową dróg - informował TVN24.

Karambol w Ustroniu. Makabryczne wideo w sieci

W mediach społecznościowych pojawiło się przerażające nagranie, na którym zarejestrowano moment wypadku. Prędkość, z jaką pędził sportowy mercedes musiała być ogromna. Na filmie widać, jak ważąca wiele ton naczepa podnosi się do góry. 

Świadkowie o karambolu w Ustroni. "Nie było śladów hamowania"

"Fakt" dotarł do osób, które widziały makabryczne sceny na drodze wojewódzkiej 91. Ci twierdzą, że auto biznesmena mogło jechać z prędkością ponad 200 km/h - mimo że w tym miejscu obowiązuje ograniczenie do 70 km/h. Niepokojące jest też to, że - jak mówią świadkowie - na jezdni nie widać śladów hamowania. 

Redakcja poleca

W sieci mnożą się spekulacje na temat tego, co mogło doprowadzić do wypadku. Możliwych scenariuszy jest naprawdę wiele. Od zasłabnięcia kierowcy spowodowanego udarem czy zawałem, przez rozkojarzenie rozmową telefoniczną, na awarii samochodu kończąc.

To, co tak naprawdę doprowadziło do tragedii, wyjaśni jednak dopiero policyjne śledztwo. - Funkcjonariusze ruchu drogowego oraz grupy dochodzeniowo-śledczej wykonując czynności procesowe w miejscu zdarzenia zabezpieczyli ślady, wykonali dokumentację fotograficzną i ustalili świadków. Teraz przedmiotem prowadzonego śledztwa jest szczegółowe wyjaśnienie przyczyn i okoliczności tego zdarzenia - powiedział podkom. Krzysztof Pawilik, rzecznik policji w Cieszynie.

Źródło: Radio ZET/TVN24/"Fakt"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET