Nieodpowiedzialne zachowanie turystów na szlakach. Władze parku narodowego apelują

2 min. czytania
28.08.2026 17:14
Obserwuj nas na Google

Władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego poinformowały, że coraz więcej turystów rozbija biwaki na terenie BdPN. Ponadto część osób rozpala na szlakach kuchenki turystyczne. Władze Parku ostrzegają, że przy wysuszonych trawach starczy podmuch wiatru, by doszło do pożaru połoniny.

Bieszczadzki Park Narodowy
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Przed czym przestrzegają władze Bieszczadzkiego Parku Narodowego.
  • Co robią turyści na szlakach i poza nimi.
  • Jakie zagrożenie stwarzają osoby, które chcą gotować posiłki na szlaku.

Apel do turystów Bieszczadzkiego Parku Narodowego

Bieszczadzki Park Narodowy wystosował apel do turystów, by nie traktowali oni terenu parku jako miejsca do biwakowania i uprawiania bushcraftu. Przypomniano także, że zabronione są nocleg poza miejscami do tego wyznaczonymi, budowanie szałasów, niszczenie roślin i używanie otwartego ognia. Jak przekazał Polskiej Agencji Prasowej zastępca dyrektora BdPN Przemysław Wasiak, w tym roku pracownicy parku natrafiają częściej na osoby, które próbują na jego terenie spędzić noc. Trudno jednak ustalić skalę tego zjawiska.

- W sezonie udaje nam się ujawnić kilkanaście takich osób. Ale na pewno jest znacznie więcej tych, których nikt nie zauważa. Nocują, rano cicho się zwijają i dalej idą szlakiem jak zwykli turyści - powiedział Wasiak. To najczęściej pracownicy terenowi parku narodowego informują o namiotach rozbijanych na jego terenie, osobach, które śpią pod drzewami lub przygotowują posiłki. Według informacji zastępcy dyrektora BdPN, problemem są nie tylko osoby, które planują nocleg. Kuchenki turystyczne wykorzystują też wędrowcy, którzy zatrzymują się na szlaku.

Redakcja poleca

Nieodpowiedzialne zachowanie w górach

- Sam widziałem ostatnio taką sytuację na Tarnicy. Zapytałem turystę, co robi, bo przecież wszystko może się zaraz zapalić. Odpowiedział, że tylko szybko podgrzeje posiłek i zgasi kuchenkę. Problem w tym, że wystarczy jeden podmuch wiatru, aby płomień przeniósł się na trawy - podkreślił Wasiak. Dodał, że na połoninach i w lasach jest teraz bardzo sucho, a przez brak opadów to zagrożenie będzie rosło. Suche są też trawy, grunt i ściółka.

Przemysław Wasiak ostrzegł, że gotowanie posiłków w takich warunkach to bardzo nierozsądny czyn. Płomień pochodzący z kuchenki może podpalić roślinność, która znajduje się w sąsiedztwie. Spowodować może to pożar połoniny. Gaszenie ognia w wysokich górach jest dużo trudniejsze, niż akcja przy drodze. Ratownicy ze sprzętem i wodą trzeba dostarczyć na wysokości przekraczające tysiąc metrów. Park jest przygotowany, mając ukryte w lesie skrzynie z tłumicami, jednak w przypadku dużego pożaru mogłoby to nie wystarczyć.

- To ogromny wysiłek. Trzeba ściągnąć ludzi, dowieźć wodę quadami i zaangażować wiele jednostek ochotniczych straży pożarnych. Przy dużym pożarze środki, którymi dysponuje sam park, nie wystarczą - zaznaczył Wasiak. Jak przypomina Bieszczadzki Park Narodowy, nocowanie i schodzenie ze szlaków zakłóca spokój dzikich zwierząt. Może być to też niebezpieczne dla turystów, ze względu m.in. na obecność niedźwiedzi. BdPN poleca, by noclegi były planowane w schroniskach i bazach do tego przygotowanych. Należy też poruszać się po terenie parku wyłącznie wyznaczonymi szlakami.

Źródło: Radio ZET/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET