Nowe dane o rozwodach w Polsce zaskakują. „Kiedyś trudno było sobie wyobrazić"
W 2025 roku w Polsce orzeczono ponad 60 tysięcy rozwodów i kilkaset separacji. Polacy rozwodzą się średnio 15 lat po ślubie. Dlaczego? – Nie wiem, jak jest u innych. W moim przypadku to była kwestia odwagi i wiary, że poradzę sobie bez niego – opowiada w rozmowie z RadioZET.pl pani Katarzyna z Wrocławia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego rozwody w Polsce są częstsze niż śluby.
- Co wpływa na decyzję o rozwodzie po wielu latach związku.
- Które czynniki utrudniają zgodny rozwód.
Nowe statystyki GUS pokazują, że rozstań w Polsce przybywa w zastraszającym tempie. Rozwodów kolejny rok z rzędu jest więcej niż ślubów. – Nie rozstają się już tylko młode małżeństwa, a także pary, które są ze sobą 15-20, a nawet 25 lat. Kiedyś trudno było sobie to wyobrazić – podkreśla mecenas Marek Jarosiewicz, adwokat i wspólnik w kancelarii Wódkiewicz Sosnowski Jarosiewicz.
Nowe dane o rozwodach w Polsce. Jest pewna dysproporcja
W całym 2025 r. sądy orzekły w sumie ponad 60 tys. rozwodów oraz około 600 separacji – tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Statystyczna kobieta rozwodząca się w w ubiegłym roku miała 42 lata, mieszkała w mieście i legitymowała się wykształceniem średnim lub wyższym. Co ciekawe, to kobiety znacznie częściej inicjują oficjalne zakończenie związku. W dwóch trzecich przypadków (ponad 66 proc.) to właśnie one składały pozew rozwodowy. – Nie wiem, jak jest u innych. W moim przypadku to była kwestia odwagi i wiary, że poradzę sobie bez niego – opowiada w rozmowie z RadioZET.pl pani Katarzyna z Wrocławia. 44-latka postanowiła odejść od męża po ponad 20 latach małżeństwa.
– W wieku 20 lat urodziłam i właściwie wszystko zaczęło się wtedy kręcić wokół syna. Mijały lata, wdarła się rutyna, do której już przywykłam i nawet przestałam zauważać, że prawie już z mężem nie rozmawiamy. Mijaliśmy się tylko, rozmawiając o bieżących sprawach. Przestawałam czuć się przy nim kobietą. Oczywiście były próby ratowania tego związku, ale głównie z mojej strony. Chciałam pójść na terapię dla par, wskrzesić dawną iskrę, ale spotkałam się ze ścianą – opowiada. Kryzys się pogłębił, gdy syn pani Katarzyny wyjechał do innego miasta na studia.
– W domu zapanowała kompletna pustka. Wtedy mnie olśniło. Zobaczyłam pierwszy raz od dawna, jak bardzo martwe jest to małżeństwo i że już żadne ani terapie rozmowy tego nie uratują. Albo on się tak diametralnie zmienił, albo wcześniej nie dostrzegałam, jak bardzo się różnimy w wielu kwestiach. Przyzwyczailiśmy się do swojej obecności, ale nie było tam miłości, troski, żadnej czułości. Dlatego podjęłam decyzję, że to koniec – dodaje 44-latka.
Nie rozstają się już tylko młode małżeństwa
Niezgodność charakteru pozostaje najczęstszym, ale jednocześnie wciąż najbardziej enigmatycznym argumentem, jaki pojawia się przed sądem w przypadku argumentacji rozwodowych. W opinii mecenasa Marka Jarosiewicza, adwokata, który na co dzień zajmuje się między innymi tematami rozwodowymi, informacje GUS nie są rewolucyjne, ale pokazują pewne tendencje społeczne, które mogą zastanawiać.
– Kiedyś trudno było sobie wyobrazić, by decydować się na rozwód po przeżyciu ze sobą kilku dekad. Teraz jest to sytuacja częsta. Zdarzają się sytuacje, że małżonkowie czekają z rozwodami do momentu pełnoletności dzieci lub ich wyjazdu na studia i decydują się na rozstanie. Takie małżeństwa zwykle już przez lata są fikcją i ich rozwiązanie bywa relatywnie łatwiejsze – wyjaśnia mecenas Marek Jarosiewicz, cytowany w przesłanej nam informacji prasowej. 85 proc. rozwodów pada bez orzekania o winie. Mimo wszystko, w ocenie mecenasa, zgodne rozwody to tylko teoria.
– Znam sytuacje, że pary deklarowały szybki i zgodny rozwód, a kończyło się to wieloletnimi, brutalnymi przeprawami sądowymi. Dlaczego? Bo rozstanie wyzwala emocje. Żal, rozczarowanie, poczucie niesprawiedliwości – podkreśla Jarosiewicz. – Szczególnie często występuje to, gdy trzeba podzielić majątek, a poczucie sprawiedliwości jest bardzo umowne. Podobnie jest gdy trzeba rozdzielić opiekę nad dziećmi, a nie każdy rozmowie słowo „dobro dziecka” tak samo. Rozwody są trudne, a prawnicy muszą dążyć do zabezpieczenia interesów swoich klientów. Czasem tych emocji jest zbyt wiele, a wtedy trudno o porozumienie – dodaje.
„Czasem małżonkowie latami przygotowują się do rozstań"
Głos w sprawie zabrała również detektyw i windykator Małgorzata Marczulewska. W jej ocenie do rozwodu należy odpowiednio się przygotować, by móc walczyć np. o sprawiedliwy podział majątku. – Jeżeli w relacji dochodziło do zdrady, a my, chcąc szybko rozwiązać relację, decydujemy się na rozwód bez orzeczenia o winie, to tak naprawdę pozbawiamy się szansy np. na alimenty od małżonka czy podziału majątku uwzględniającego nasze zaangażowanie w relacje – podkreśla Marczulewska. Jej zdaniem za rozwodem bez orzeczenia o winie często kryje się zdrada jednego z partnerów, a w skrajnych przypadkach nawet przemoc domowa.
– Zdarza się, że przychodzą do mnie kobiety, które przyznają, że pewne decyzje na etapie początku rozstania były błędem, bo praca detektywa pokazuje np. ukrywanie majątku czy wieloletnie zdrady. Po to choćby dobrze pracować z prawnikami i detektywami w czasie rozstania. Czasem bowiem małżonkowie latami przygotowują się do rozstań, by pozostawić drugą stronę z mniejszym majątkiem – przyznaje Małgorzata Marczulewska. Eksperci na co dzień pracujący przy tematach związanych ze zdradami i rozwodami dodają: najwięcej rozstań jest jesienią.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET