`

Nowe fakty po tragedii na A1. 32-letni kierowca zatrzymany przez policję

2 min. czytania
01.09.2026 14:51
Obserwuj nas na Google

W tragicznym wypadku na autostradzie A1 w Mykanowie w powiecie częstochowskim zginęło czterech pracujących tam robotników, a cztery osoby trafiły do szpitala w stanie ciężkim. Jak przekazał reporter Radia ZET Szymon Kastelik, kierowca ciężarówki, która wjechała w robotników, został zatrzymany.

Tragiczny wypadek na A1
fot. Szymon Kastelik

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Tragiczny wypadek na autostradzie A1 w Mykanowie – ciężarówka wjechała w robotników, cztery osoby zginęły.
  • 32-letni kierowca ciężarówki z Łodzi, trzeźwy w momencie zdarzenia, został zatrzymany przez policję.
  • Miejsce wypadku było zabezpieczone, a przyczyny zdarzenia badają policjanci i prokuratura.

Mykanów. Tragiczny wypadek na A1, cztery osoby nie żyją

Do zdarzenia doszło około godz. 9 przed zjazdem Mykanów w powiecie częstochowskim. Jak poinformował reporter Radia ZET Szymon Kastelik, na miejscu zginęły cztery osoby. Byli to robotnicy, w których wjechała ciężarówka.

- Kierujący pojazdem ciężarowym, z nieustalonych przyczyn najechał na samochód marki Mercedes, przy którym znajdowały się osoby, które w tym czasie wykonywały prace remontowe na tym odcinku autostrady. Niestety, cztery osoby poniosły śmierć. To mężczyźni w wieku od 20 do 63 lat – powiedziała w rozmowie z Radiem ZET podkomisarz Barbara Poznańska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie. Jak dodała, cztery inne osoby w stanie ciężkim zostały przetransportowane do szpitali.

32-letni kierowca z województwa łódzkiego został zatrzymany. - Mężczyzna został zatrzymany i jest już w rękach policji. W momencie zdarzenia wstępne badania wykazały, że był trzeźwy – dodała podkomisarz Poznańska. Została mu również pobrana krew w celu sprawdzenia, czy nie był pod wpływem innych środków odurzających.

Prace były odpowiednio zabezpieczone

Jak powiedział z kolei Marcin Twardysko z katowickiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad miejsce, gdzie pracowali robotnicy, było odpowiednio zabezpieczone.

Redakcja poleca

- Informacja o prowadzeniu robót była już kilkaset metrów wcześniej. Dziś przyjechali do pracy, przygotowywali się do kolejnego dnia pracy – tłumaczy w rozmowie z Szymonem Kastelikiem przedstawiciel GDDKiA.

Utrudnienia w obu kierunkach mogą potrwać do wieczora. Wciąż nie wiadomo, dlaczego kierowca wjechał w robotników. Na miejscu pracują policjanci i biegli pod nadzorem prokuratury.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET