`

Nowe ograniczenie dla dzieci? Donald Tusk zabiera głos w ważnej sprawie

2 min. czytania
29.10.2024 17:41
Obserwuj nas na Google

Donald Tusk zapowiedział we wtorek, że będzie rozmawiał z liderami partii rządzącej koalicji o ograniczeniu dostępu dzieci do "widowisk freak-fightowych". – Nie wykluczam, że jakiś pomysł będzie niezbędny – mówił premier.

Donald Tusk podczas konferencji prasowej
fot. PAP/Marcin Obara

Freak fighty nie dla młodych widzów? Premier Tusk: nie wykluczam

Podczas wtorkowej konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Ministrów Donald Tusk został zapytany o pseudosportowe walki celebrytów i patostreamerów, emitowane m.in. w internecie. – Nie jestem fanem freak-fightów. Mamy wiele takich zdarzeń, nie nazwę tego do końca sportowych, które promują w sposób spektakularny brutalność i wulgarność. [...] To nie jest fajne widowisko – stwierdził premier. – O gustach się nie dyskutuje. Nie będę oczywiście zwolennikiem żadnych form cenzury. Trudno, taki jest świat, ludzie oglądają co chcą. Chociaż nie mam żadnych wątpliwości, że narażamy nasze dzieci – zaznaczył.

Dlatego – jak podkreślił – trzeba robić wszystko, aby "chronić dzieci, żeby nie miały żadnego kontaktu z tego typu widowiskami, bo one są jeszcze gorsze niż pornografia". – Uważam, że to, co jest takim patosportem i patostreamerką w internecie powinno być ograniczone, jeśli chodzi o dostęp najmłodszych do tego typu widowisk – dodał. – Natomiast będę rozmawiał o tym też z liderami partii rządzących, czy takie najbardziej brutalne formy nie powinny być tak traktowane, jak ostra erotyka, czy reklamy alkoholu, gdzie są jakieś godziny – zaznaczył Tusk.

Redakcja poleca

Podkreślił, że obecnie żadne prace nie są prowadzone, "bo przed jakąkolwiek formą cenzury będę się strzegł z oczywistych względów". – Nie wykluczam jednak, że jakiś pomysł, który ograniczyłby dostęp dzieci do tego typu widowisk będzie niezbędny – zapowiedział szef rządu.

"Rolą państwa jest wprowadzenie odpowiednich restrykcji"

Temat patostreamingu i gal "freak-fightów" w poniedziałek w rozmowie w Polsat News poruszył Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. – To jest kwestia moralnych granic wolności działalności gospodarczej. Te gale są organizowane przez osoby fizyczne, osoby prawne, które czerpią z tego zysk. W warunkach swobody, wolnego rynku trudno wyobrazić sobie całkowity zakaz tego typu imprez czy towarzyszących im działań. Natomiast organy władzy publicznej odpowiedzialne za poszanowanie prawa powinny się przyjrzeć temu zjawisku i zastanowić, czy nie dochodzi tam do działalności przestępczej, czy nie dochodzi tam do demoralizacji dzieci i czy nie powinny być wprowadzone pewne ograniczenia. Takie, które uniemożliwiłyby dostęp do tych treści w szczególności dzieciom – mówił RPO.

Wiącek dodał, że "rolą państwa jest dostrzeżenie tego typu zjawiska i wprowadzenie odpowiednich restrykcji". – Tak, żeby pogodzić z jednej strony, wolność działalności gospodarczej i pewne zainteresowanie – bo te gale odwiedzają dziesiątki tysięcy ludzi – ale też należy mieć na względzie to, że obowiązkiem państwa jest zapobieganie demoralizacji dzieci i młodzieży. To jest rola prokuratury, rządu i ustawodawcy – zaznaczał.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET