`

Nowy wątek w sprawie tragedii w Zielonej Górze. Mieszkańcy apelowali o to już w marcu

2 min. czytania
16.10.2025 10:37
Obserwuj nas na Google

Po śmierci 46-letniego mężczyzny, który zmarł na skutek ponad 50 ran szarpanych po ataku psów pod Zieloną Górą, prokuratura rozszerza śledztwo. Pod lupę śledczych trafia teraz strzelnica, należąca do właściciela zwierząt, które uciekły z posesji. Prokuratura ma ustalić, czy strzelnica działała legalnie i zgodnie z przepisami bezpieczeństwa - jeszcze w marcu mieszkańcy pisali w tej sprawie do Urzędu Miasta.

Strzelnica
fot. NewsLubuski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie środki ostrożności nie zostały zachowane przez właściciela psów?
  • Dlaczego prokuratura bada legalność działania strzelnicy?
  • Co skłoniło mieszkańców do zgłaszania hałasów z posesji?
  • Który artykuł Kodeksu karnego stosowany jest w prowadzonym śledztwie?

Atak psów pod Zieloną Górą. Prokuratura sprawdza strzelnicę

W dramatycznej sprawie spod Zielonej Góry pojawił się nowy wątek. Prokuratura sprawdzi, czy strzelnica należąca do właściciela psów, które pogryzły mieszkańca Puław jest legalna. To z niej bowiem uciekły zwierzęta, które później w pobliskim lesie zaatakowały mężczyznę. 

Śledczy ustalili do tej pory, że psy wydostały się ze strzelnicy, ponieważ ich właściciel nie zachował odpowiednich środków ostrożności. Wiadomo też, że to nie pierwszy raz, kiedy doszło do ataku, a okoliczni mieszkańcy skarżyli się na huki dochodzące z posesji. 

Redakcja poleca

Prokurator Ewa Antonowicz z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze mówi w rozmowie z Radiem ZET, że konieczne jest ustalenie, w jaki sposób działała strzelnica. - Chodzi o przestrzeganie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i zgodność prowadzonej działalności z obowiązującymi regulacjami - wyjaśnia. Kontroli na strzelnicy domagali się też okoliczni mieszkańcy. Jeszcze w marcu napisali w tej sprawie pismo do Urzędu Miasta. 

46-latek zaatakowany przez psy pod Zieloną Górą. Mężczyzna zmarł

Przypomnijmy, że w minioną niedzielę na jednym z postojów przy trasie S3 zatrzymał się kierowca pochodzący z Puław. 46-letni mężczyzna postanowił wybrać się do pobliskiego lasu na grzyby - tam został zaatakowany przez trzy duże psy. Miał na ciele ponad 50 ran szarpanych. Udało mu się połączyć z numerem alarmowym - niestety, lekarzom nie udało się go uratować, zmarł w środę. 

Psy, które zaatakowały 46-latka zostały złapane i są na obserwacji. Prokurator Antonowicz przekazała w środę, już po śmierci ofiary, że w sprawie prowadzone jest śledztwo z art. 156 Kodeksu karnego, który mówi o odpowiedzialności za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET