Nowy zakaz w sanatoriach? Tak reagują w Ciechocinku. "Musieliśmy skracać pobyt"

3 min. czytania
27.10.2025 10:26
Obserwuj nas na Google

W sanatoriach zostanie wprowadzony zakaz sprzedaży alkoholu? Ministerstwo Zdrowia ma takie plany. Nie wszyscy uważają jednak, że pomoże to w rozwiązaniu problemu nadużywania alkoholu przez kuracjuszy. - Jeśli nie kupi tu, pójdzie do sklepu i będzie pił w pokoju - powiedział "Gazecie Pomorskiej" właściciel jednego z sanatoriów w Ciechocinku.

Ciechocinek
fot. Albin Marciniak/East News (zdj. ilustr.)

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kiedy miałby zacząć obowiązywać zakaz sprzedaży alkoholu w sanatorium.
  • Dlaczego niektórzy uważają, że zakaz sprzedaży alkoholu nie rozwiąże problemu.
  • Co dzieje się z kuracjuszami przyłapanymi na spożywaniu alkoholu w pokoju w sanatorium.

Zakaz alkoholu w sanatoriach

Wyjazd do sanatorium dla kuracjuszy jest okazją do zadbania o własne zdrowie. Pobyt w ośrodku wiąże się nie tylko z rehabilitacją, ale i odpoczynkiem od codziennych obowiązków. Niektórzy kuracjusze traktują jednak wyjazd do uzdrowiska jak wczasy, nierzadko bawiąc się przy alkoholu. Takich sytuacji nie brakuje także w Ciechocinku, o czym informuje "Gazeta Pomorska" w kontekście planowanego zakazu sprzedaży alkoholu w sanatoriach. Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić go już od początku przyszłego roku. 

- Nie piję, biorę leki, przyjechałem się leczyć. Ale pamiętam poprzedni pobyt w innym uzdrowisku - współlokator co wieczór urządzał "zapoznawcze" przy piwie. W końcu pił sam - powiedział "Gazecie Pomorskiej" jeden z kuracjuszy w Ciechocinku. Nie brakuje jednak opinii, że wprowadzenie zakazu nie ukróci takich praktyk. Kuracjusze, którzy nie kupią alkoholu w sanatorium, przyniosą go do pokoju ze sklepu. 

Redakcja poleca

Właściciel sanatorium w Ciechocinku: Zakaz niczego nie rozwiąże

- Nie wiem, komu szkodzi lampka wina czy małe piwo. Problemem są ci, którzy piją za dużo, a nie ci, którzy chcą napić się do kolacji. Lepiej byłoby reagować na pijanych kuracjuszy, którzy wnoszą alkohol z miasta. W sklepie i tak kupią taniej niż tutaj - zauważyła jedna z gościń w kawiarence w sanatorium. Podobnego zdania są również prowadzący sanatoria. - To głupi pomysł. Zakaz niczego nie rozwiąże, trzeba ludzi edukować. W mojej kawiarni kelnerka ma prawo odmówić sprzedaży, jeśli ktoś przesadzi. Jeśli nie kupi tu, pójdzie do sklepu i będzie pił w pokoju - wyjaśnił właściciel sanatorium "Zdrowie" w Ciechocinku Dariusz Król.

Ci kuracjusze, którzy zostaną przyłapani na spożywaniu alkoholu w pokoju, muszą pożegnać się z ośrodkiem. - To nasza skuteczna metoda. Wielokrotnie musieliśmy skracać pobyt osobom, które przyszły pijane na zabiegi - dodał właściciel sanatorium. 

Kuracjusze nadużywają alkoholu?

Zdaniem niektórych problem dotyka przede wszystkim te osoby, które do sanatorium jeżdżą, traktując je jak wczasy. Kuracjusze potrafią przemycić alkohol do pokojów na różne sposoby, np. przelewając go do butelek po wodzie. - Jako lekarz jestem przeciwna piciu alkoholu w trakcie leczenia uzdrowiskowego, niemniej wypicie niewielkiej ilości wina w kawiarni na wieczorku tanecznym nie jest naganne. Wielokrotnie jednak byłam świadkiem dyskwalifikacji pacjentów za nadmierne spożycie alkoholu w trakcie kuracji - powiedziała "Gazecie Pomorskiej" naczelna lekarz uzdrowiska Ciechocinek dr Izabela Kowacka.

- Z jednej strony zabiegamy o pacjentów pełnopłatnych, którzy chcą napić się wina do obiadu czy kolacji. Z drugiej - wiemy, że spożycie alkoholu w Polsce jest zbyt wysokie. Zakaz w sanatoriach niewiele zmieni, bo alkohol można zawsze przynieść z zewnątrz - dodała.

Źródło: Radio ZET / "Gazeta Pomorska"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET