`

Odebrał telefon "z banku", po chwili stracił 200 tys. zł. Policjanci wydali pilny komunikat

2 min. czytania
04.04.2025 15:05
Obserwuj nas na Google

Młody mieszkaniec Białegostoku stracił łącznie 200 tys. zł po tym, jak wypłacił oszczędności, do tego zaciągnął kredyt i niczego nieświadomy przekazał środki oszustom. Chwilę wcześniej odebrał telefon od "pracownicy banku". Policjanci ostrzegają przed nowymi metodami oszustów.

komputer portfel pieniądze
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
  • Policjanci z Podlasia ostrzegają przed oszustwem na "pracownika bankowego"
  • Mężczyzna z Białegostoku po telefonie z "banku" stracił 200 tys. zł
  • Oszuści sprytnie wykorzystują nasze emocje - policjanci zalecają zachowanie ostrożności, gdy chodzi o decyzje finansowe podejmowane w takich sytuacjach

Oszustwo na "pracownika banku". Policjanci wydali komunikat

Młody mężczyzna z Białegostoku stracił pieniądze po tym, jak zadzwoniła do niego rzekoma konsultantka bankowa. Jak się potem okazało, ich rozmowa została sprytnie przygotowana przed oszustów, tak by ofiara uwierzyła, że wpłacając środki ochroni swoje dane. O zdarzeniu poinformowała w piątek Podlaska Policja. Mężczyzna stracił łącznie 200 tys. zł. 

"Do 29-letniego mieszkańca powiatu zadzwonił telefon. Dzwoniąca kobieta przedstawiła się jako pracownik banku. Oświadczyła, że dzwoni, aby zweryfikować, czy został złożony przez mężczyznę wniosek kredytowy" - poinformował zespół prasowy podlaskiej policji. Niedługo później poszkodowany wypłacił oszczędności, do tego zaciągnął kredyt i następnie przekazał pieniądze oszustom. 

Chciał ochronić swoje dane, stracił 200 tys. zł

29-latek z Białegostoku uwierzył w wymyśloną przez przestępców historię o tym, że ktoś próbuje wykorzystać jego dane w banku. Umieścił we wpłatomacie łącznie ponad 200 tys. zł na wskazane przez oszustów konto.

Oszustwo zaczęło się od rozmowy telefonicznej z rzekomą konsultantką bankową. Kobieta powiedziała 29-latkowi, że chce zweryfikować jego wniosek kredytowy. Gdy ten zaprzeczył, by go w ogóle składał, przekonała go, że najprawdopodobniej doszło do wycieku danych klientów. Jako podejrzanych wskazała pracowników banku, następnie zaleciła mu pójście do placówki i wypłatę oszczędności.

Mężczyzna miał obserwować w banku jego pracowników, np. czy nie wykonują podejrzanych czynności z dokumentami. Jednocześnie był w kontakcie telefonicznym z rzekomą konsultantką i wypłacił oszczędności. By jeszcze bardziej uwiarygodnić tę historię, oszuści wysłali do niego smsa, w którym poinformowali o prowadzonym w skali całego kraju śledztwie oraz, że to informacje zastrzeżone, czyli nie może nikomu o tym mówić. Pieniądze wpłacił na wskazane konto we wpłatomacie.

Redakcja poleca

- Mężczyzna poszedł do banku i zgodnie z instrukcjami, zaciągnął kredyt. Pieniądze wypłacał w różnych placówkach, a wpłacał we wpłatomacie. Sam zorientował się, że najprawdopodobniej padł ofiarą oszustów - wyjaśniają policjanci. 

Policja ponawia apel o rozsądek i ostrożność, szczególnie przy decyzjach finansowych. W Podlaskiem dominują oszustwa metodą "na wnuczka" lub "na policjanta". Z danych komendy wojewódzkiej policji w Białymstoku wynika, że w 2024 roku blisko 4,6 mln zł stracili mieszkańcy Podlaskiego tylko wskutek oszustw "na wnuczka". Udało się odzyskać niespełna 150 tys. zł; zatrzymano 21 podejrzanych, głównie tzw. odbieraków, czyli te osoby, które przychodziły po pieniądze.

Niedawno rekordowo dużą kwotę - blisko 1,2 mln zł - stracił 88-letni białostoczanin, który uwierzył w zyskowne inwestycje i przelewał pieniądze oszustom, podającym się za przedstawicieli firmy zajmującej się taką działalnością. Kilkaset tys. zł z tej kwoty przekazał im w gotówce, po pieniądze przychodzili do niego rzekomi kurierzy z umówionym hasłem.

Źródło: Radio ZET / PAP / Podlaska Policja

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET