`

Odstawiła prawą nogę na egzaminie na prawo jazdy. Sąd uznał, że to błąd

3 min. czytania
20.02.2026 11:35
Obserwuj nas na Google

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach wdał wyrok w sprawie egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B. Egzaminator "oblał" kursantkę na jeździe po łuku za ledwo dostrzegalny błąd, a sąd przyznał mu rację. 

jazda po łuku
fot. Adam STASKIEWICZ/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były wyniki zdawalności egzaminów na prawo jazdy w 2025 roku.
  • Dlaczego kursantka nie zdała egzaminu praktycznego na prawo jazdy.
  • Co sąd uznał w sprawie dotyczącej egzaminu na prawo jazdy.
  • Które kryteria są kluczowe przy prawidłowym ruszaniu z miejsca.

Odstawiła nogę z gazu i nie zdała na prawo jazdy

Z danych przedstawionych przez Ministerstwo Infrastruktury wynika, że zdawalność egzaminu praktycznego na prawo jazdy kategorii B w pierwszym podejściu w II półroczu 2025 roku wyniosła 41,56 proc. Jednocześnie spora część egzaminowanych kończy walkę o prawo jazdy już na placu manewrowym i nawet nie wyjeżdża "na miasto". Zwykle błędy dotyczą problemów z parkowaniem oraz manewrów — w tym słynnego łuku. Znaczenie ma tutaj nie tylko umiejętność dotarcia na kopertę bez potrącenia słupka, o czym przekonała się jedna z kursantek podczas egzaminu. Kobieta nie zdała, ponieważ — jak zaznaczył egzminator — odstawiła prawą nogę na podłogę samochodu w okolicy siedzenia kierowcy, a lewą zwolniła sprzęgło — relacjonuje portal rp.pl.

Redakcja poleca

Problemem było oczywiście nie samo odstawienie nogi, a skutek, jaki w opinii egzaminatora to wywołało. Jak wskazywał, prawidłowe ruszenie z miejsca w świetle przepisów wymaga harmonijnego wykonania dwóch czynności: łagodnego puszczenia sprzęgła i zsynchronizowanego z tym zwiększenia obrotów silnika w odpowiednim momencie — tak, aby silnik nie tylko nie zgasł, ale też aby jego praca umożliwiała harmonijny przejazd. Kursantka po pierwszej próbie została poinformowana o błędzie, jednak podczas drugiej próby zrobiła dokładnie tak samo, dlatego nie zdała. Egzaminator powołał się przy tym na obraz z monitoringu, gdzie widać było, że wskazówka obrotomierza nie przekroczyła 1000 obrotów na minutę.

Sąd zgodził się z egzaminatorem

Sprawę zbadało Samorządowe Kolegium Odwoławcze, w którego orzeczeniu wskazano, iż na nagraniu widać, że wskazówka obrotomierza się porusza, a skoro przepisy nie regulują nigdzie, ile wynieść powinny minimalne obroty silnika — taką sytuację uznać należy za prawidłowe wykonanie zadania.

Redakcja poleca

Wtedy też egzaminator poszedł ze sprawą do sądu, wskazując, że prawidłowe wykonanie manewru wymaga zsynchronizowanej pracy sprzęgła i gazu. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach w wyroku z 22 stycznia 2026 uznał, że racja jest po stronie egzaminatora. W uzasadnieniu wskazano, że prawidłowe wykonanie zadania wymaga spełnienia określonych kryteriów, które wymienione są w tabeli nr 3 załącznika nr 1 do rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie egzaminowania osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami, jak i uwzględnienia techniki kierowania — a właśnie ową techniką jest zharmonizowanie dwóch czynności.

W orzeczeniu sądu, cytowanym przez portal rp.pl, wskazano, że samo ruszenie z miejsca, które prowadzi do jednorazowego zwiększenia obrotów, nie jest wystarczające, by można było prawidłowo ocenić umiejętności osoby egzaminowanej. "Okoliczność ta nie pozwala bowiem na właściwą ocenę, czy osoba egzaminowana w istocie potrafi posługiwać się pedałem przyspieszenia, a to niewątpliwie ta umiejętność jest jedną z kluczowych podczas ruszania z miejsca oraz poruszania się pojazdem po drodze publicznej" — stwierdził sąd.

Źódło: Radio ZET/rp.pl/motoryzacja.interia.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET