Ogromne straty po potężnym pożarze marketu, policja ostrzega. "To nieodpowiedzialne"

2 min. czytania
16.04.2026 12:38
Obserwuj nas na Google

Ogromny pożar w Czersku postawił na nogi okoliczne służby. Ewakuowano także mieszkańców pobliskiego osiedla i wysłano alert RCB. Dzień po pożarze na miejscu przeprowadzono oględziny i ustalono jego wstępną przyczynę, choć kluczowa będzie tu opinia biegłego. Tymczasem chojnicka policja przekazała nam, że w zgliszczach spalonego marketu dochodzi do potencjalnie niebezpiecznych sytuacji.

Pożar w Czersku
fot. KPP w Chojnicach

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak przebiegała akcja gaśnicza Chińskiego Marketu Max w Czersku.
  • Jaka jest wstępnie ustalona przyczyna pożaru w Czersku.
  • Dlaczego po pożarze apelowano do mieszkańców o ostrożność.

Pożar Chińskiego Marketu Max w Czersku

Mieszkańcy Czerska (woj. pomorskie) przeżyli chwile grozy w związku z wtorkowym pożarem Chińskiego Marketu Max. Ogień wybuchł około godz. 9.00 rano i szybko się rozprzestrzenił. Do akcji gaśniczej zadysponowano kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Z uwagi na duże zadymienie ewakuowano pobliskie osiedle. Do mieszkańców Czerska wysłano alert RCB, w którym zaapelowano do mieszkańców o pozamykanie okien i drzwi i niezbliżanie się do marketu przy ul. Piłsudskiego. 

Pożar ostatecznie udało się opanować i ugasić, ale zniszczenia są ogromne. Jak udało nam się dowiedzieć w Komendzie Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chojnicach, ogień szacunkowo objął około 1,8 tys. m kw. powierzchni obiektu. Jego właściciel oszacował straty na około 8 mln zł. W środę, dzień po pożarze, na miejscu przeprowadzono oględziny.

Redakcja poleca

Co było przyczyną pożaru? Kluczowa opinia biegłego

- Wstępne ustalenia dotyczące przyczyny wskazywały na to, że doszło do zaprószenia ognia. Przeniósł się z sąsiedniej działki, gdzie były prowadzone prace budowlane. Wczoraj policjanci wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa przeprowadzali oględziny - powiedziała w czwartek w rozmowie z portalem RadioZET.pl st. asp. Magdalena Zblewska, oficer prasowa z Komendy Powiatowej Policji w Chojnicach.

Sprawę przekazano do prokuratury w Chojnicach. To ona będzie kierować dalszym śledztwem, dla którego ważny będzie wynik środowych oględzin miejsca zdarzenia. - Czekamy teraz na opinię biegłego, bo ona będzie kluczowa dla ustalenia ostatecznej przyczyny pożaru. Oględziny nie wykluczyły tej wstępnie ustalonej - dodała st. asp. Zblewska.

Niebezpiecznie nawet po pożarze. Policja apeluje

Okazuje się też, że na miejscu dochodzi do potencjalnie niebezpiecznych sytuacji nawet po pożarze. Zwęglone wnętrza budynku przyciągają bowiem gapiów, którzy chcą na własne oczy zobaczyć zniszczenia, jakie spowodował ogień. Policyjne taśmy dla wielu okazują się nie być przeszkodą. Co więcej, nie odstraszała ich nawet obecność policji. Postronne osoby próbowały wchodzić do środka podczas środowych oględzin miejsca.

- Byliśmy świadkami, jak ludzie, mimo, że teren jest zabezpieczony, zaglądali do środka. To nieodpowiedzialne, ponieważ konstrukcja tego budynku została naruszona i nie wiadomo, jak to może się skończyć - podkreśliła rzeczniczka chojnickiej policji, apelując do mieszkańców, by nie próbowali zbliżać się do spalonego obiektu. Zapytaliśmy policję, czy ktoś go pilnuje. - Po wykonaniu czynności procesowych na miejscu przekazaliśmy teren zarządcy - wyjaśniła st. asp. Zblewska.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET