Tragedia w Święto Niepodległości. Rodzeństwo zginęło na miejscu, oskarżony unika sądu
23-letnia Weronika i jej 25-letni brat Sebastian zginęli, gdy w ich samochód uderzyło rozpędzone audi. Od tragicznego wypadku mija równo rok. Proces już się rozpoczął, jednak oskarżony Zbigniew G. nie pojawił się przed sądem.
Wypadek zdarzył się 11 listopada 2021 roku przy ulicy Bałtyckiej w Olsztynie. Weronika i Sebastian zawracali, wtedy w ich samochód uderzyło audi a8, które jechało 190 km na godz.
Rodzeństwo zginęło na miejscu. Zbigniewowi G. nic się nie stało. Jak relacjonował “Fakt”, 39-letni mężczyzna wysiadł z samochodu o własnych siłach i uciekł do lasu. Następnego dnia zgłosił się do jednego z olsztyńskich szpitali i poprosił o pomoc. Mówił, że nic nie pamięta i bardzo źle się czuje.
Wypadek w Olsztynie. Weronika i Sebastian zginęli na miejscu
W połowie października sąd przesłuchał biegłego, który badał okoliczności wypadku. Biegły jednoznacznie ocenił, że 23-letnia kobieta, która wykonywała manewr zawracania nie miała możliwości oceny, z jaką prędkością porusza się audi a8, które było oddalone od niej 200 metrów.
Wypadek w Olsztynie
- Zawracająca przepuściła sześć pojazdów, czekała, aż zrobi się luka, by mogła bezpiecznie wykonać manewr. Wykonywała go w sposób prawidłowy, standardowy - ocenił biegły i dodał, że gdyby audi a8 jechało z prawidłową, administracyjną prędkością, to do zderzenia obu pojazdów w ogóle by nie doszło. - Nie byłoby nawet konieczności hamowania ze strony audi a8 - stwierdził biegły.
Przedstawił też sądowi wyliczenia, z których wynikało, że samochód jadący z prędkością 190 km na godz. do zatrzymania pojazdu potrzebował 250 metrów. - Droga hamowania była dłuższa, niż odległość, jaka dzieliła oba auta - stwierdził biegły.
Zbigniew G. nie pojawił się w sądzie
Sam oskarżony w ogóle nie pojawił się przed sądem. Obrońcy Zbigniewa G. przekazał sądowi zaświadczenie od psychiatry, że jego klient jest w złej kondycji psychicznej.
Obrońcy Zbigniewa G. nie zadawali biegłemu pytań - zapowiedzieli, że zrobią to na innej rozprawie. Zanim jednak doszło do przesłuchania biegłego, próbowali zmienić sędzię prowadzącą proces. W ich ocenie sędzia Joanna Urlińska wykazuje stronniczość i brak obiektywizmu m.in. z tego powodu, że oddala wnioski dowodowe obrony.
Wniosek o wyłączenie tej sędzi rozpoznał inny sędzia i nie podzielił zdania obrony. W związku z tym sędzia Urlińska będzie kontynuować prowadzenie sprawy. Sędzia wyznaczyła kolejny termin procesu na 1 grudnia.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET