Opuszczona wieś na południu Polski. Mówią, że jest nawiedzona
Do tej miejscowości nie prowadzą żadne drogowskazy. Nie miałyby komu wskazywać drogi, bo nikt tu nie mieszka. Zyskała miano opuszczonej wsi, choć do dziś można zobaczyć tu ślady dawnego życia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Gdzie znajduje się Anachów.
- Dlaczego zaczął się wyludniać.
- Kiedy zmarła jego ostatnia mieszkanka.
- Dlaczego dziś jest uznawany za nawiedzony.
Anachów - wieś widmo
Anachów to formalnie przysiółek wsi Kazimierz w województwie opolskim. Od stolicy regionu, Opola, dzieli go około 50 km. Mało kto się tu jednak zapuszcza. Niegdyś tętniące życiem budynki stoją dziś opuszczone. Ostatnia mieszkanka Anachowa zmarła w 2019 roku. Od tego czasu miejsce to przyciąga przede wszystkim miłośników urbexu. W praktyce nie łatwo tu dotrzeć. Nie ma drogowskazów, a dojechać można jedynie polnymi drogami.
Wieś zaczęła pustoszeć już lata temu. Gdy jeszcze była częściowo zamieszkana, dużym problemem byli złodzieje, którzy przyjeżdżali plądrować opuszczane przez mieszkańców domy. Lokalna "Nowa Trybuna Opolska" jako jedną z przyczyn wyludniania Anachowa jeszcze w ubiegłym stuleciu podaje brak wody. Do miejscowości nigdy nie doprowadzono wodociągu. Mieszkańcy musieli korzystać ze studni. Te przetrwały tu do dziś, jednak trzeba na nie uważać. Niektóre z nich są niezabezpieczone i słabo widoczne wśród wyrosłych traw i krzewów.
Nawiedzony Anachów
Domostwa dawnych mieszkańców Anachowa są opustoszałe. Ich wyposażenie już dawno zostało rozkradzione, a same budynki nie są już w najlepszym stanie. Mimo to nie brakuje śmiałków, którzy zapuszczają się w te rejony, by na własne oczy zobaczyć wieś widmo. W sieci można znaleźć wiele relacji z wizyt w tym miejscu. "Pierwsze domy zauważyłem już z oddali, ponieważ zostały położone na niewielkim wzgórzu. Już kiedyś odwiedziłem jedną opuszczoną wieś w województwie mazowieckim, nazywała się Ławy, ale nie była tak ciekawa, jak Anachów" - czytamy na blogu szaryburek.pl.
Niektórzy twierdzą nawet, że Anachów jest nawiedzony. Klimat opuszczonego miejsca może wzbudzić niepokój, ale według niektórych relacji, dochodziło tu nawet do zjawisk paranormalnych. Choć to tylko legendy, to budują wokół Anachowa aurę tajemnicy, która przyciąga kolejnych odwiedzających.
- Po zaparkowaniu samochodu zgasiliśmy silnik i czuliśmy się bardzo dziwnie, jakby to co było przed nami, zaczęło nam odjeżdżać do tyłu i obojgu nam strasznie zaczęło kręcić się w głowie. Odszedłem dosłownie dwa metry od samochodu, w którym zostawiłem otwarte drzwi i zapalone światła. Nie wziąłem nic ze sobą, nagle usłyszałem, jak coś idzie w moim kierunku. Na początku pomyślałem, że to zwierzyna, więc szybko wracałem z powrotem do samochodu. Kroki się zbliżały, zatrąbiłem i nic. Nie wiem tylko dlaczego nie odjechałem od razu, tylko coś mnie tknęło, żeby stać i patrzeć w to miejsce. Nie potrafię tego wytłumaczyć - przytaczała jedną z relacji "Nowa Trybuna Opolska".
Źródło: Radio ZET / nto.pl / szaryburek.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET