Opuszczone sanatorium na południu Polski. 10-piętrowy kolos w PRL przyjmował tłumy
W latach 60. powstał jako sanatorium, a później funkcjonował jako szpital. Od niemal ćwierć wieku stoi pusty i popada w ruinę. Choć nie wolno tam wchodzić, to 10-piętrowy wieżowiec od lat przyciąga miłośników urbexu. Kilkukrotnie doszło tu do tragedii.
- 7 zdjęć Zobacz galerię
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest historia Stalownika w Bielsku-Białej.
- Kiedy to miejsce zostało opuszczone.
- Dlaczego odwiedzanie dawnego sanatorium jest niebezpieczne.
Stalownik w Bielsku-Białej
W 1967 roku w Bielsku-Białej otwarto nowe sanatorium. 10-piętrowy budynek na zboczu Łysej Góry powstał z myślą o hutnikach, wśród których pojawiały się częste zachorowania na choroby płuc, w tym gruźlicę. Imponujących rozmiarów sanatorium dysponowało 320 łóżkami, a poza typowym sanatoryjnym wyposażeniem posiadało też kawiarnię, czytelnię czy salę widowiskowo-kinową.
Od 1982 roku obiekt funkcjonował już jako Specjalistyczny Szpital Miejski Stalownik. Portal bielskobiała.naszemiasto.pl podaje, że przez lata był największym szpitalem w regionie. Przyjmował pacjentów nie tylko z okolic Bielska-Białej, ale nawet Krakowa czy Wrocławia. Funkcjonował tak przez niemal dwie dekady. Z czasem problemem zaczęła być przestarzała konstrukcja i duża odległość od centrum miasta. Trudnością było także położenie na zboczu góry, które utrudniało dojazd karetek.
Urbex w opuszczonym szpitalu
Ostatecznie w 2001 roku Stalownik opustoszał. Szpitalne oddziały przeniosły się do nowej lokalizacji, a dawne sanatorium przestało tętnić życiem. Obiekt został sprzedany, a nowy właściciel w 2006 roku rozpoczął nawet jego rozbiórkę. Ta została wstrzymana przez nadzór budowlany z uwagi na brak zezwolenia oraz odpowiedniego zabezpieczenia obiektu. Od tego czasu dawne sanatorium stoi puste.
10-piętrowy budynek przez lata był gratką dla miłośników urbexu. Zwłaszcza wtedy, kiedy zwiedzanie opuszczonych miejsc najbardziej zyskiwało na popularności. W sieci można znaleźć wiele relacji z wizyt w tym miejscu. - Większe wrażenie robi na żywo niż na zdjęciach w internecie - mówił autor jednego z filmów na YouTube, który pokazał swoją wędrówkę po opuszczonych korytarzach aż na sam dach budynku.
Warto mieć jednak na uwadze, że Stalownik jest jednym z miejsc, do których nie wolno wchodzić. Budynek od lat nie jest w najlepszym stanie, a jego eksploracja może być niebezpieczna. Niejednokrotnie dochodziło tu do tragedii. W 2019 roku życie straciła tam 18-latka. Rok później 26-latek, a w 2022 roku - 17-latek. Tego typu zdarzenia nie odstraszają jednak kolejnych śmiałków, którzy decydują się na odwiedzenie Stalownika.
Źródło: Radio ZET / bielskobiala.naszemiasto.pl / architektura.muratorplus.pl