Organizatorzy referendum w Krakowie pójdą krok dalej? Padła konkretna data

3 min. czytania
01.06.2026 17:58
Obserwuj nas na Google

Referendum w Krakowie, które doprowadziło do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, było przygotowywane przez wiele miesięcy. Jego organizatorzy stoją teraz przed dylematem, co dalej. Czy jeden z liderów grupy, która doprowadziła do przeprowadzenia referendum w stolicy Małopolski, Jan Hoffman, wystartuje w przyspieszonych wyborach?

Jan Hoffman
fot. Artur Barbarowski/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były główne cele organizatorów referendum w Krakowie.
  • Dlaczego odwołanie prezydenta uznano za główny sukces.
  • Co utrudnia działania nowemu prezydentowi Krakowa.

Przez kilka miesięcy Kraków żył kampanią referendalną, w której organizatorzy referendum przekonywali mieszkańców, by ci odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Radę Miasta. I choć początkowo pojawiały się obawy, że frekwencja będzie zbyt mała, aby referendum było ważne, to ostatecznie Krakowianie poszli do urn i zdecydowali i odwołaniu prezydenta miasta.

Co dalej z inicjatorami referendum?

- Czas po referendum był czasem analizy, euforii, podsumowania wyniku. Na początku nie byliśmy w stanie przewidzieć, jak się to skończy. Nie mówię nawet o samym odwołaniu prezydenta, ale też, co dla dalszych kroków równie ważne, czy będzie rozwiązana Rada Miasta, czy nie - mówi w rozmowie z RadioZET.pl Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy I Stare Miasto, jeden z inicjatorów referendum, wymieniany przez media jako potencjalny kandydat w wyborach na prezydenta Krakowa.

Redakcja poleca

Jak dodaje, jego kandydatura oraz to, czy ruch odpowiadający za referendum w ogóle pójdzie krok dalej, nie są jeszcze pewne. - Od początku mówiłem, że jako grupa 21 osób jesteśmy ludźmi z różnych środowisk, więc na pewno nie będzie nigdy takiego kandydata, pod którym podpisaliby się wszyscy. Natomiast rzeczywiście większość tej, powiedzmy, mojej grupy inicjatywnej, czyli tych osób, z którymi rozpocząłem działania, stoi na stanowisku, że powinniśmy rozważyć wystawienie własnego kandydata. Decyzja zostanie podjęta w tym tygodniu – zapowiada Hoffman.

Nie będzie konfliktu z Radą Miasta

Odwołanie prezydenta Aleksandra Miszalskiego to niewątpliwy sukces organizatorów referendum. Nie udało się odwołać Rady Miasta, do czego zabrakło ledwie kilku tysięcy głosów, co może jednak utrudnić działania nowemu prezydentowi. Hoffman przekonuje jednak, że to nie powinno stanowić problemu.

- Już przed referendum postawiłem wewnątrz naszego sztabu taką tezę, że 90 proc. naszego celu to odwołanie prezydenta, a 10 proc. Rady Miasta. Po pierwsze, ustrojowo prezydent ma duży autorytet w oddziaływaniu na radnych i choć prezydent Miszalski, przy obecnej większości w Radzie Miasta, był w stanie niektóre rzeczy przepchnąć, to wydaje mi się, że w każdym z klubów są osoby racjonalne i gdy nie będzie pewnego docisku, to będzie się dało przeprowadzić sensowne uchwały - tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl.

 Jak dodaje, pozostałe do kolejnych wyborów trzy lata, a na pewno najbliższy rok, będą czasem bez dodatkowych inwestycji, poza kluczowymi z punktu widzenia miasta, które da się wprowadzić ponad podziałami. - W związku z tym nie ma tutaj takiej klasycznej sytuacji, że prezydent będzie musiał mieć większość w Radzie Miasta, żeby przeforsować swój pomysł. W tym przypadku jest nieco inaczej ze względu na katastrofalny stan finansów miasta, które wymagają oszczędności - mówi Hoffman.

Nadzieja na poprawę sytuacji w mieście

Referendum w Krakowie, które może teraz wywołać lawinę w całej Polsce, ponieważ już mówi się o podobnych inicjatywach w innych miastach, zostało zorganizowane przy wsparciu sporej grupy ludzi, która najpierw zbierała podpisy wymagane do przeprowadzenia referendum, a potem starała się przekonać mieszkańców Krakowa, by poszli głosować.

Wymagało to sporego poświęcenia, jednak, jak mówią organizatorzy, po czasie ocenia się wszystkie działania przez pryzmat wyniku referendum. - Gdyby nam się nie udało, mielibyśmy poczucie, że było piekielnie trudno i niewiele zabrakło. Teraz przekonanie ludzi nie wydaje się aż tak trudne. To była praca organiczna, u podstaw, która pochłaniała większość naszej aktywności, spychając na dalszy plan sprawy zawodowe. Wynagradzają nam to wszystko jednak efekty, czyli nadzieja na naprawę sytuacji w mieście - puentuje Hoffman.

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET