Pierwsze gniazdo szerszeni azjatyckich w Polsce. „Teraz zaczyna się walka"

3 min. czytania
20.10.2026 10:50
Obserwuj nas na Google

To pierwszy taki przypadek w Polsce. W Małopolsce znaleziono i zlikwidowano gniazdo szerszeni azjatyckich. Problem może być jednak znacznie większy, ponieważ zapłodnione królowe prawdopodobnie opuściły już kolonię.

Pierwsze gniazdo w Polsce
fot. Pasieka Staropiastowska

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zagrożenia powodują szerszenie azjatyckie dla pszczół i ludzi.
  • Dlaczego usunięcie gniazda szerszeni nie rozwiązuje problemu.
  • Co charakteryzuje wygląd szerszenia azjatyckiego.
  • Jakie są skutki inwazji szerszeni azjatyckich na pasieki.

Pierwsze w Polsce gniazdo szerszeni azjatyckich

W poniedziałek straż pożarna zlikwidowała pierwsze zauważone w Polsce gniazdo szerszeni azjatyckich. Owady pojawiły się w Wielkiej Wsi pod Krakowem, zauważyli je lokalni pszczelarze, na których pasiekach żerowały inwazyjne szerszenie. Sam fakt, że gniazdo udało się usunąć, nie oznacza jednak, że problem został rozwiązany. 

Wielka Wieś
Fot. Pasieka Staropiastowska
Gniazdo szerszeni azjatyckich

- Gdy zauważyliśmy, że w okolicy pojawił się szerszeń inny niż europejski, szybko powiadomiliśmy RDOŚ. Na miejscu pojawiły się służby i już pierwszy złapany osobnik dał pewność, że jest to owad, którego najmniej spodziewaliśmy się w Małopolsce tak szybko. Teraz walka się dopiero zacznie - powiedział Radiu ZET Janusz Kołodziejczak, jeden z pszczelarzy z Wielkiej Wsi. 

Inwazyjny gatunek zagrożeniem dla pszczół

Mężczyzna zajmuje się pszczołami od dzieciństwa, mimo to nie jest w stanie ocenić, jak rozwinie się sytuacja. - Oczywiście my, jako pszczelarze, musimy się zaangażować w tę walkę. Tu są jednak potrzebne nakłady i pomoc rządowa, bo sami nie poradzimy sobie z tym tematem - ocenił. 

Podał też przykład Francji, gdzie owad pojawił się około 20 lat temu. - Szerszenie azjatyckie spustoszyły tam 50 proc. pasiek. To jest ogromna strata dla pszczelarzy, dla przyrody i dla ekologii. Trzeba jasno powiedzieć, że ten szerszeń żywi się przede wszystkim pszczołą miodną, która jest zapylaczem wszystkiego, co trafia na nasze stoły - tłumaczył. 

Szacunkowo jedna rodzina szerszeni azjatyckich pożera w ciągu roku kilkanaście kilogramów pszczół. - W jednym dużym ulu jest w granicach 2-3 kg pszczół. W ciągu roku łupem szerszeni padają więc przynajmniej cztery pszczele rodziny - dodał Janusz Kołodziejczak. 

Redakcja poleca

Jak już wspomnieliśmy, usunięcie gniazda nie oznacza, że problem zniknął. - Matki, które zostały już zapłodnione, najprawdopodobniej opuściły to gniazdo. Każda z nich znalazła albo próbuje znaleźć miejsce do przezimowania, a potem założy nową kolonię - dodał pszczelarz. 

Szerszenie azjatyckie mogą być groźne dla ludzi

O sprawę zapytaliśmy też eksperta. Bartłomiej Molasy, doktorant w Instytucie Zoologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczył, że szerszenie azjatyckie mogą być niebezpieczne także dla człowieka. - Zazwyczaj gniazda zakładane są wysoko nad ziemią, ale zdarzają się przypadki, że pojawiają się niżej, chociażby w tujach czy innych przestrzeniach, gdzie możemy ich nie zauważyć - mówił. 

- Szerszenie bywają bardzo agresywne i zdarzały się już przypadki śmiertelne. Problemem jest przede wszystkim liczba użądleń, bo to w ten sposób owady mogą zaaplikować dawkę jadu, która nawet dla osoby, która nie jest uczulona, może okazać się niebezpieczna - dodał. 

Jak rozpoznać szerszenia azjatyckiego?

Jak odróżnić szerszenia azjatyckiego od europejskiego? Pozornie wydaje się to proste, ponieważ inwazyjny gatunek jest bardzo ciemny, charakteryzuje się czarnym tułowiem i żółtymi końcówkami odnóży. Na jego odwłoku znajduje się jedno pomarańczowe przebarwienie.

- Natomiast z doświadczeń wiemy, że ludzie mogą się pomylić. Dlatego bardzo ważne jest to, żeby pod żadnym pozorem nie próbować zwalczać takich gniazd na własną rękę. Bez odpowiedniego sprzętu i doświadczenia jest to niebezpieczne, a co więcej, możemy też omyłkowo zniszczyć gniazdo rodzimego gatunku - wyjaśnił Bartłomiej Molasy. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET