Pies zamknięty w rozgrzanym aucie w Poznaniu. "Właściciel musi liczyć się z konsekwencjami"
67-latek zostawił psa w rozgrzanym samochodzie w Poznaniu. Wszystko zauważyli policjanci, którzy błyskawicznie podjęli interwencję. "Właściciel psa musi się teraz liczyć z konsekwencjami" - zaznaczył sierż. sztab. Łukasz Paterski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Pies zamknięty w rozgrzanym samochodzie w Poznaniu
W czwartek (30.05) podczas zabezpieczania procesji przy ul. Świętego Antoniego w Poznaniu policjanci z wydziału ruchu drogowego zauważyli psa, który był zamknięty w rozgrzanym samochodzie. Mundurowi nie pozostali obojętni i zaczęli błyskawicznie działać.
"Sprawne i szybkie ustalenie kierującego pozwoliło zapobiec następstwom tej nieodpowiedzialnej decyzji" - podkreślił sierż. sztab. Łukasz Paterski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.
Policjanci uratowali psa z rozgrzanego samochodu
"Nie wiadomo jednak, jak zakończyłaby się sytuacja, gdyby nikt nie zauważył i nie zareagował" - zaznaczył Paterski. Teraz 67-letni właściciel psa będzie musiał liczyć się z konsekwencjami, które wynikają z przepisów Ustawy o ochronie zwierząt.
Obecnie dni są coraz cieplejsze i pozostawianie pupila w zamkniętym samochodzie lub miejscu, które jest narażone na silne promieniowanie słoneczne, stanowi dla niego poważnie niebezpieczeństwo. Nie bądźmy obojętni i jeśli zauważymy zwierzę, które znajduje się w sytuacji zagrażającej jego życiu lub zdrowiu, poinformujmy służby pod numerem alarmowy 112.
Źródło: Radio ZET/KMP Poznań
Pobicie na Starym Mieście w Poznaniu. Policja szuka tych osób. Poznajesz ich?
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET