`

Pies zjadł kiełbasę nafaszerowaną gwoździami. "Nie jest to pierwszy taki przypadek"

2 min. czytania
05.03.2025 19:50
Obserwuj nas na Google

Policja zajmuje się wstrząsającą sprawą, o której pod koniec lutego poinformowało Stowarzyszenie 4 ŁAPY Wrocławia. Chodzi o psa, który na spacerze zjadł kawałki kiełbasy rozrzucone wzdłuż drogi. Okazało się, że były nafaszerowane gwoździami. Zwierzę walczyło o życie w klinice weterynaryjnej, na szczęście dochodzi już do siebie. 

Kiełbasa z gwoździami
fot. Stowarzyszenie 4 ŁAPY Wrocławia
  • Stowarzyszenie zajmujące się ochroną zwierząt poinformowało pod koniec lutego o wstrząsającym zdarzeniu, do którego doszło na Dolnym Śląsku 
  • Podczas spaceru pies zjadł kawałki kiełbasy - okazało się, że były nafaszerowane gwoździami 
  • Policja zabezpieczyła już monitoring i poszukuje sprawcy

Dramat na Dolnym Śląsku. Pies zjadł kiełbasę z gwoździami

28 lutego Stowarzyszenie 4 ŁAPY Wrocławia poinformowało w mediach społecznościowych o wstrząsającym incydencie, do którego doszło na Dolnym Śląsku. "Łapiemy oddech po dzisiejszej nocnej wizycie w klinice weterynaryjnej z psem, którego wyadoptowaliśmy 2 lata temu w podwrocławskich Dobrzykowicach, a który wczoraj w godzinach wieczornych na spacerze zjadł  kawałki kiełbasy rozrzucone wzdłuż drogi. Dobrze, że właściciel psa szybko się zorientował i zebrał resztki, które jak się okazało nafaszerowane były gwoździami" - napisano w poście. W takich wypadkach najbardziej liczy się czas reakcji. Zwierzę walczyło o życie na operacyjnym stole przez 5 godzin. Załoga kliniki wyciągnęła z żołądka psa 12 gwoździ. Gdyby gwoździe zdążyły dotrzeć do jelit, uratowanie Ory byłoby o wiele trudniejsze.

Stowarzyszenie już w lutym poinformowało o planowanej interwencji w tej sprawie. "Wraz z właścicielem będziemy składać zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na policji, mamy dostęp do nagrań z prywatnych kamer, które będziemy skrupulatnie przeglądać. Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć zwyrodnialca, który świadomie naraża zwierzęta na cierpienie i utratę życia. Bo nie jest to pierwszy przypadek w tych okolicach" - napisano. Po kilku dniach okazało się, że właściciel psa zgłosił zdarzenie w komisariacie w podwrocławskich Siechnicach. - Policja już działa. Zabezpieczyliśmy monitoring i szukamy sprawcy. Niestety nie jest to pierwsza tego typu historia we Wrocławiu i okolicach - powiedział kom. Wojciech Jabłoński, rzecznik prasowy Miejskiej Komendy Policji we Wrocławiu w rozmowie z portalem Wroclaw.pl. 

Ktoś truje psy we Wrocławiu? Mieszkańcy założyli specjalną grupę

O podobnych niepokojących incydentach pisaliśmy już na portalu RadioZET.pl w maju ubiegłego roku. Wówczas  jedna z mieszkanek Wrocławia udostępniła w mediach społecznościowych wpis. Z treści wynikało, że podczas spaceru jej pies zjadł kawałki mięsa i skóry, które najprawdopodobniej zawierały substancję toksyczną. Po publikacji postu okazało się, że podobnych przypadków w tym rejonie miasta jest znacznie więcej. Mieszkańcy założyli nawet specjalną grupę, by dzielić się nowymi poszlakami i wzajemnie ostrzegać przed ewentualnym zagrożeniem. 

Przypomnijmy, że - zgodnie z artykułem 35. ustawy o ochronie zwierząt odpowiedzialność karna za zabijanie, uśmiercanie lub dokonywanie uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad zwierzęciem podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

Źródło: Radio ZET/Wroclaw.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET