`

Pikieta w kopalni Silesia. Związkowcy oskarżają właściciela o złamanie postanowień

2 min. czytania
10.02.2026 15:50
Obserwuj nas na Google

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie były powody pikiety przed kopalnią Silesia w Czechowicach-Dziedzicach.
  • Dlaczego związkowcy uważają, że porozumienie zostało złamane.
  • Co twierdzą właściciele kopalni na temat zwolnień pracowników.
  • Jak interweniował minister Miłosz Motyka w sprawie kopalni Silesia.

Pikieta przed prywatną kopalnią Silesia w Czechowicach-Dziedzicach

Znów gorąco w prywatnej kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach. We wtorek związkowcy zorganizowali przed zakładem pikietę, która ma być sprzeciwem wobec - jak twierdzą - łamania przez właściciela i zarządcę sądowego porozumienia. 

Przypomnijmy, że w grudniu 21 górników protestowało pod ziemią. Domagali się od rządzących objęcia ich pakietem osłon socjalnych. W ramach wspomnianego wcześniej porozumienia ustalono, że zwolnienia grupowe zostaną wstrzymane, a strajkujący nie poniosą odpowiedzialności. 

Mimo to kilkudziesięciu pracowników kopalni, w tym co najmniej jeden biorący udział w strajku, otrzymało wypowiedzenia. Szef lokalnej "Solidarności" Grzegorz Babij wprost powiedział, że to złamanie porozumienia. - My jesteśmy w ogromnym szoku, bo czujemy się po prostu oszukani - stwierdził pod koniec stycznia. 

Pracownicy mówią o złamaniu postanowień

Podczas pikiety dało się słyszeć okrzyki "prezeska nas nie zastraszy". - Ustaliliśmy, że wszyscy pracownicy zostaną przejęci - słyszymy na miejscu. - Ja otrzymałam wypowiedzenie, brakuje mi dwóch lat do emerytury - mówi Radiu ZET jedna z kobiet, która była zatrudniona w prywatnej kopalni. 

Redakcja poleca

Właściciele kopalni odpowiadają, że żadne porozumienie nie zostało złamane. Argumentują, że ustalenia mówiły o zachowaniu możliwie jak największej liczby miejsc pracy, ale nie wszystkich. Twierdzą też, że zwolnienia były dopuszczane, a co więcej, potrzebne, by uratować kopalnię. 

Interweniuje minister Miłosz Motyka

W sprawie kopalni Silesia interweniował minister Miłosz Motyka. Jeszcze w styczniu zapewniał, że będzie wywierał presję na pracodawcę, by ten wycofał ze swoich decyzji. - Górnicy nie mogą być tak traktowani. Nie ma sytuacji, w których nie da się odwrócić błędnych decyzji - dodał. 

Po interwencji ministra Motyki rozpoczęły się rozmowy właściciela ze związkowcami. Te mają na celu złagodzenie konfliktu. Kolejne spotkanie zaplanowano na piątek. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET