Po latach z mapy zniknie tykająca bomba ekologiczna. Podatnicy zapłacą 16 milionów
W Chabielicach pod Bełchatowem rozpoczęła się likwidacja jednej z największych ekologicznych bomb zegarowych w Polsce. Po trzecim przetargu lokalny samorząd w końcu rozpoczął wywóz dwóch tysięcy ton toksycznych i żrących odpadów składowanych w uszkodzonych mauzerach. Koszt usunięcia niebezpiecznych chemikaliów przekroczy 16 milionów złotych i obciąży budżet państwa.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie odpady są usuwane z Chabielic
- Dlaczego usunięcie odpadów z Chabielic trwało tak długo
- Kto ponosi koszty utylizacji odpadów w Chabielicach
- Jakie zarzuty postawiono grupie składowej nielegalne odpady
Chabielice. Rozpoczął się wywóz toksycznych odpadów
Z toksycznej mapy Polski zniknie jedna z tykających bomb ekologicznych. Chodzi o dwa tysiące ton niebezpiecznych odpadów, które zalegają w Chabielicach pod Bełchatowem. Lokalny samorząd podpisał umowę na likwidację składowiska, a wywóz niebezpiecznych substancji już się rozpoczął. Udało się to jednak dopiero po trzecim przetargu.
Do wywiezienia i utylizacji jest kilka tysięcy tzw. mauzerów z chemikaliami. - Część z nich jest uszkodzona - powiedział Radiu ZET przedstawiciel firmy likwidującej składowisko, Patryk Wojtuń. - Tam są produkty niebezpieczne, które mają w sobie coś, co uszkadza opakowania - wyjaśnił.
Mauzery z chemikaliami są wywożone do zakładu unieszkodliwiania odpadów w woj. świętokrzyskim. Likwidacja składowiska potrwa co najmniej do końca listopada. Usunięcie toksycznych odpadów będzie kosztować ponad 16 milionów złotych - za wszystko zapłacą podatnicy, bo właściciel firmy, która zwoziła mauzery, już nie żyje. Szanse na odzyskanie pieniędzy są więc znikome.
Jest akt oskarżenia ws. grupy nielegalnie składującej toksyczne odpady
To nie jedyny przełom w sprawie toksycznych składowisk w Polsce. Łódzka prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko grupie przestępczej, która nielegalnie transportowała i składowała niebezpieczne odpady na terenie całego kraju. Na ławie oskarżonych usiądzie w sumie pięciu mężczyzn. Zdaniem śledczych tylko jeden z nich zarobił w ten sposób prawie 6 milionów złotych. Grupa tworzyła nielegalne składowiska z odpadami zawierającymi między innymi rtęć, baterie czy kwasy.
- Składowanie tych przedmiotów w nieprzeznaczonych do tego miejscach zagrażało zdrowiu i życiu ludzi. Mogło spowodować obniżenie jakości wody, powietrza i powierzchni ziemi. Dodatkowo składowanie tych przedmiotów mogło wywołać pożar w wielkich rozmiarach - powiedział Radiu ZET prokurator Paweł Jasiak z łódzkiej prokuratury okręgowej.
Głównemu oskarżonemu w tej sprawie grozi teraz nawet 30 lat więzienia. Akt, który trafił teraz do sądu to cześć większego śledztwa, które obejmuje już 80 podejrzanych. Wkrótce do sądów w całej Polsce mają trafić kolejne akty oskarżenia przeciwko osobom działającym w ten sam sposób.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET